Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Miłość a SM
#8
Ja swojego narzeczonego poznałam juz po zachorowaniu , oczywiście nie chwale się moją chorobą wszystkim w koło , wiedzą o tym osoby z mojego najbliższego otoczenia , ale nie uważam abym była gorsza od innych , po prostu życie dało nam większe wyzwanie ... Narzeczonemu o chorobie powiedzałam wtedy kiedy widziałam że to nie jest zwykła znajomość tylko coś więcej -kocha mnie więc to zaakceptował

(01-03-2018, 22:31)Monika napisał(a):
(27-02-2018, 10:17)Karolqa89 napisał(a): Witam mam na imie Karolina i mam 26 lat , a na SM choruje od 12 lat. 
Takie pytanie co myślicie czy ludzie chorzy na SM powinni wiązać się że zdrowymi ? Pytam tak z ciekawości bo ja już trochę przeszłam z ta choroba i dużo słyszałam. A wiem też sama po sobie jak byłam wytykana  palcami  "po co Ci to trzeba będzie z Nią siedzieć i takie tam " przykre , ale prawdziwe ...


SM nie odbiera prawa do realizacji marzeń, szukania szczęścia, kochania i bycia kochaną/kochanym. Wiem, że to frazes. Ale skoro nikt z nas nie wybierał sobie choroby, zdarzyła się, trudno - trzeba (tzn. nie trzeba, ale naprawdę warto) próbować normalnie z nią żyć.
Nawet jak na naszej drodze spotykamy ludzi, dla których SM stanowi problem.

Wydaje mi się, że w dużej mierze to jak traktuje chorobę nasze otoczenie - może zależeć od nas.  Ja od początku nie ukrywam, że mam SM. Nie traktuję tego też jak końca świata, co najwyżej pewne utrudnienie. Nie raz śmieję się z choroby, nie raz denerwuję jak czegoś nie mogę zrobić w pełni tak, jakbym chciała. Traktuję to jak każdy inny aspekt życia. Jak ktoś pyta o chorobę- odpowiadam. Czasem na głupie pytania też ("jak długo będziesz mogła jeszcze chodzić"...). 
Zazwyczaj wynikają z niewiedzy lub dziwnej ciekawości, a nie ze złej woli czy chęci sprawienia przykrości. 

Raz, naprawdę raz, w ciągu 6 lat od diagnozy spotkałam się z niechęcią wynikającą z tego, że jestem chora. Właśnie od osoby z otoczenia mojego partnera. Natomiast temat został przez niego tak szybko ucięty, że ta osoba resztę ewentualnych komentarzy czy złotych myśli do dziś zachowuje dla siebie. 

Ani przez moment nie przeszło mi przez głowę, że nie mam prawa to tego związku, bo mój parter jest zdrowy, a ja chora. Jemu też.

Za to dzięki (w pewnym sensie)  chorobie spotkałam się naprawdę z dużą ilością fajnych reakcji. Już nie w kwestiach miłosnych, ale po prostu - międzyludzkich. Takiej zwykłej życzliwości. Albo to ja dzięki chorobie bardziej doceniam małe gesty.

Ludzie w większości są fajni. A tą resztą... szkoda zdrowia, żeby się przejmować. Oczko
 Zazdroszczę tego dystansu do choroby , ja najchętniej bym ja ukryła przed wszystkimi . Z takim podejściem napewno jest Ci łatwiej niz dal mnie...
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Miłość a SM - przez Karolqa89 - 27-02-2018, 10:17
RE: Miłość a SM - przez Anka - 27-02-2018, 11:01
RE: Miłość a SM - przez Karolqa89 - 27-02-2018, 11:05
RE: Miłość a SM - przez mufa - 27-02-2018, 21:59
RE: Miłość a SM - przez MonikaP - 27-02-2018, 22:33
RE: Miłość a SM - przez Karolqa89 - 28-02-2018, 06:50
RE: Miłość a SM - przez Monika - 01-03-2018, 22:31
RE: Miłość a SM - przez Anna 888 - 04-03-2018, 22:31

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości