Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Hej. Cześć. Siemanko :)
#1
Hej. Mam na imię Wiktor. W listopadzie kończę 22 lata. W zeszłym roku w lipcu usłyszałem diagnozę. Stwardnienie rozsiane. Wszytko zaczęło się jakoś pod koniec kwietnia. Obudziłem się rano, zaspanymi oczami spojrzałem na zegarek i ku mojemu zdziwieniu widziałem 2 zegarki, zresztą jak wszystko dookoła widziałem podwójnie. Po paru dniach, gdy podwójne widzenie nie ustąpiło, poszedłem do okulisty no bo wiadomo, jak coś się dzieje z oczami to w pierwszej kolejności idziemy do okulisty haha. Jedyne czego się dowiedziałem od pani okulistki to tylko tyle, że z oczami wszystko było w porządku. Ale nie wyszedłem z niczym. Dostałem skierowanie do neurologa. Po tygodniu podwójne widzenie ustąpiło. Normalnie widziałem tylko tydzień bo dzień przed wizytą u neurologa podwójne widzenie wróciło razem z zaburzeniem równowagi (chodziłem całą szerokością chodnika). Podczas wizyty, pani neurolog zrobiła podstawowe badania neurologiczne oraz dała mi skierowanie na rezonans magnetyczny. Tydzień później poszedłem na rezonans. Tego samego dnia co miałem robione badanie dostałem telefon, że wyniki są do odebrania. Odebrałem płytkę wraz z opisem, a z opisu najbardziej rzuciło mi się w oczy >20 zmian demielinizacyjnych które na pierwszym miejscu sugerują SM. No i złapałem doła. O stwardnieniu rozsianym coś tam w przeszłości słyszałem, ale moja wiedza na temat tej choroby była tak znikoma, że w głowie już zadawałem sobie pytanie, kiedy trafię na wózek itp. Wróciłem z wynikami do pani neurolog, a ona czytając opis tylko pokiwała głową i wypisała mi skierowanie do szpitala na dalszą diagnostykę. W końcu z polecenia trafiłem do szpitala im. Józefa Dietla na ul. Skarbowej w Krakowie (szczerze polecam każdemu). W szpitalu leżałem łącznie 8 dni. Drugiego dnia miałem robioną punkcję lędźwiową, a przez kolejne 5 dni byłem na solu medrolu. No i wyszedłem ze szpitala bogatszy o diagnozę której w życiu bym się nie spodziewał. Z głową sobie poradziłem no bo przecież nie można być smutnym cały czas. Miesiąc później znowu przyjechałem do szpitala, ale tym razem tylko na wpisanie do programu lekowego (dostałem Tecfidere).
   No i od tamtego czasu jest ok (nie licząc tegorocznego rzutu, który wyglądał tak samo jak rok temu). Żyję Uśmiech mam się dobrze, na górze też jest fajnie pomimo tego, że chociaż od diagnozy minął ponad rok to codziennie myślę o tej chorobie. Wiem, że będę chory całe życie, ale wiem też, że SM będzie tylko pasażerem a nie kierowcą w mojej podróży, która nazywa się życiem ( ale poetycko zabrzmiało hahaha). No i to chyba tyle, ale się rozpisałem. Trzymajcie się ciepło. Zdrówka!!! Uśmiech
Odpowiedz
#2
Siemka Duży uśmiech
Pozytywne myślenie i do przodu. Jestem w stanie Cię zrozumieć, bo tylko 3 lata starszy jestem i diagnozę również mam roczek xD
Trzymaj się wariat i z fartem! Byle do przodu Uśmiech
Odpowiedz
#3
Witaj Wiktor
Odpowiedz
#4
Hej ! 
Ale pozytywne myślenie, aż Ci go zazdroszczę haha
Trzymaj się i dużo zdrówka ! Duży uśmiech
Odpowiedz
#5
Witaj i trzymaj tak dalej Oczko
Odpowiedz
#6
(07-10-2020, 19:10)WampirQQ napisał(a): ale wiem też, że SM będzie tylko pasażerem a nie kierowcą w mojej podróży, która nazywa się życiem ( ale poetycko zabrzmiało hahaha).
Witaj Wampir Uśmiech
Specjalnie to zacytowałam, bo to niezwykłe określenie, które bardzo mi się podoba. Będę nazywała Cie Wampirem, bo jesteś nim, spragnionym życia i normalności. Ja mam diagnozę od 5 lat, bez leczenia, bo chyba nie wiedzą co ze mną zrobić, ale od teraz jadąc samochodem będę zawsze myśleć, że sm siedzi obok, nigdy za kierownicą. Dzięki Uśmiech
Pozdrawiam i życzę zdrówka Serce
Odpowiedz
#7
(08-10-2020, 21:07)yasmina napisał(a):
(07-10-2020, 19:10)WampirQQ napisał(a): ale wiem też, że SM będzie tylko pasażerem a nie kierowcą w mojej podróży, która nazywa się życiem ( ale poetycko zabrzmiało hahaha).
Witaj Wampir Uśmiech
Specjalnie to zacytowałam, bo to niezwykłe określenie, które bardzo mi się podoba. Będę nazywała Cie Wampirem, bo jesteś nim, spragnionym życia i normalności. Ja mam diagnozę od 5 lat, bez leczenia, bo chyba nie wiedzą co ze mną zrobić, ale od teraz jadąc samochodem będę zawsze myśleć, że sm siedzi obok, nigdy za kierownicą. Dzięki Uśmiech
Pozdrawiam i życzę zdrówka Serce
Nawet nie wiesz jaki wielki banan pojawił mi się na twarzy. Dzięki wielkie Duży uśmiech
Odpowiedz
#8
(08-10-2020, 22:52)WampirQQ napisał(a):
(08-10-2020, 21:07)yasmina napisał(a):
(07-10-2020, 19:10)WampirQQ napisał(a): ale wiem też, że SM będzie tylko pasażerem a nie kierowcą w mojej podróży, która nazywa się życiem ( ale poetycko zabrzmiało hahaha).
Witaj Wampir Uśmiech
Specjalnie to zacytowałam, bo to niezwykłe określenie, które bardzo mi się podoba. Będę nazywała Cie Wampirem, bo jesteś nim, spragnionym życia i normalności. Ja mam diagnozę od 5 lat, bez leczenia, bo chyba nie wiedzą co ze mną zrobić, ale od teraz jadąc samochodem będę zawsze myśleć, że sm siedzi obok, nigdy za kierownicą. Dzięki Uśmiech
Pozdrawiam i życzę zdrówka Serce
Nawet nie wiesz jaki wielki banan pojawił mi się na twarzy. Dzięki wielkie Duży uśmiech
Mój był jeszcze większy Duży uśmiech . Ale, tak mi teraz przyszło do głowy, że z samochodem mamy już sprawę załatwioną, a co z motorem? Jeżdżę z Panem Mężem i sama robię za "plecak" Oczko Duży uśmiech  Masz jakiś pomysł?
Odpowiedz
#9
(09-10-2020, 21:07)yasmina napisał(a): Nawet nie wiesz jaki wielki banan pojawił mi się na twarzy. Dzięki wielkie Duży uśmiech
Mój był jeszcze większy Duży uśmiech . Ale, tak mi teraz przyszło do głowy, że z samochodem mamy już sprawę załatwioną, a co z motorem? Jeżdżę z Panem Mężem i sama robię za "plecak" Oczko Duży uśmiech  Masz jakiś pomysł?
Czy jesteś w samochodzie, czy na motocyklu czy gdziekolwiek. SM zawsze musi być pasażerem, nigdy kierowcą. Ta choroba nie może nam dyktować jak mamy żyć, nie możemy na to pozwolić. Co do plecaczka. SM jest takim twoim plecaczkiem. Uśmiech
Odpowiedz
#10
(10-10-2020, 01:11)WampirQQ napisał(a):
(09-10-2020, 21:07)yasmina napisał(a): Nawet nie wiesz jaki wielki banan pojawił mi się na twarzy. Dzięki wielkie Duży uśmiech
Mój był jeszcze większy Duży uśmiech . Ale, tak mi teraz przyszło do głowy, że z samochodem mamy już sprawę załatwioną, a co z motorem? Jeżdżę z Panem Mężem i sama robię za "plecak" Oczko Duży uśmiech  Masz jakiś pomysł?
 SM jest takim twoim plecaczkiem. Uśmiech
Tak jest, zawsze za mną Uśmiech . Pozdrawiam Serce
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości