Forum Chorych na stwardnienie rozsiane
Objawy SM - nikt mi nie wierzy - Wersja do druku

+- Forum Chorych na stwardnienie rozsiane (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum)
+-- Dział: Czy to stwardnienie rozsiane (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/forum-6.html)
+--- Dział: Czy moje objawy świadczą o stwardnieniu rozsianym? (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/forum-17.html)
+--- Wątek: Objawy SM - nikt mi nie wierzy (/thread-2673.html)

Strony: 1 2


Objawy SM - nikt mi nie wierzy - wystraszony - 04-11-2020

Witajcie!

W zeszłym roku zgłosiłem się do lekarza rodzinnego z prośbą o skierowanie do neurologa, powodem były krótkotrwałe bóle głowy w okolicy prawej skroni i z tyłu głowy. Skierowanie dostałem, neurolog na NFZ zrobił mi tylko EEG i powiedział, że jestem zdrowy a bóle głowy były nadal. Poszedłem prywatnie w styczniu tego roku, dostałem skierowanie na rezonans, zrobiłem go.

Wyniki z lutego:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-11mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*największe o wymiarach 11mm widoczne w ok. trójkąta politycznego lewej komory bocznej.
Cechy ogniska aktywnego wykazuje ognisko znajdujące się przy rogu czołowym lewej komory bocznej.

Po podaniu kontrastu nie uwidoczniono obecności ognisk patologicznego wzmocnienia.

Obraz MR wymaga różnicowania procesu demielinizacji.

W sierpniu zrobiłem drugi rezonans, oto jego wyniki:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-13mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*w okolicy trójkąta politycznego lewej komory bocznej
Obecnie największe z ognisk (13mm) w okołokomorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego (poprzednio w tej lokalizacji niewielki obszar dyskretnie podwyższonego sygnału w obrazach T2).
Część z obserwowanych poprzednio ognisk nie wyróżnia się.
Pojawiły się nowe, pojedyncze ogniska, w tym ognisko 5mm w kolanie ciała modzelowatego. Cechy ogniska aktywnego wykazuje obecnie jedynie ognisko znajdujące się w podkorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego.

Półkule móżdżku cacy, pień mózgu cacy. Układ komorowy też cacy, przymózgowe przestrzenie płynowe w normie.

W domu dosłownie nikt mi nie wierzy, że ja na prawdę cierpię. Nie mam żadnego wsparcia od najbliższych, nerwowo już nie daję sobie rady, codziennie mam myśli samobójcze.

Chcę się diagnozować dalej, zacząć leczyć, ale sytuacja jest jaka jest, żaden szpital nie chce mnie przyjąć bo wirus. Dodatkowo okazało się, że sam mam pozytywny wynik na covid, ale nie czuję żadnych jego objawów (pewnie fałszywie pozytywny wynik, bo przeszedłem przed wymazem anginę).

Co mi z objawów:
-od 3 dni dziwnie "czuję" lewą połowę twarzy;
-drży całe ciało też od 3 dni mniej więcej;
-mam ogromne problemy emocjonalne: wahania nastrojów są niesamowite, bo z godziny na godzinę albo z minuty na minutę. Raz chce mi się śmiać a zaraz potem płakać.
-codziennie rano jak wstaję to nie czuję rąk;
-nie mogę napiąć mięśni nóg, tak jakbym ich w ogóle nie miał w nogach;
-bardzo często mam rozbłyski przed oczami;
-czasami coś mi "nachodzi" na pole widzenia i nie widzę nic w tych miejscach gdzie to jest, może to trwać godzinę albo i 2 minuty (to już od dziecka mam);
-mam ogromne problemy z uwagą, momentami jest tak rozproszona, że nie wiem co się dzieje dookoła mnie;
-bardzo często mylę słówka, jednak częściej pisząc coś (jak np. ten post - nawet nie wiecie ile razy musiałem coś poprawiać) aniżeli mówiąc;
-zauważyłem regres w umiejętnościach językowych (ukończyłem studia z filologii i chodzi mi tutaj o język obcy).
-zawroty głowy (momentami zataczam się jak "żul" - przyjmowałem na to vinpoven i bisocard (bisocard bo vinpoven tak bardzo obniżał mi tętno, że czułem się jak zwłoki, na nic sił), szczególnie przy zmianie pozycji z leżącej na stojącą, z siedzącej na stojącą.

Najgorzej, że w domu np. ojciec szydzi z tego, że ręce mi drżą, mówi, że jestem alkoholikiem (nie piję od ponad roku). Z kolei matka uważa, że ona też ma wszystkie te objawy, jak zwykle z resztą przy każdej chorobie ona ma to co ja.

Neurolog uspokaja, że to jeszcze nie koniecznie SM. Szpitale nie chcą mnie przyjąć, badań krwi też nie mam jak zrobić bo covid... Co robić? Gdzie się zgłosić o ile mogę się gdzieś zgłosić ze swoimi rozterkami? Mam 26 lat i mam wrażenie, że to już koniec życia, nic mi się już nie chce robić, o nic mi się już nie chce starać skoro i tak zostanę kaleką, zacząłem nawet szukać państw, w których można dokonać eutanazji...

Czy jest tu ktoś kto też miał coś takiego i okazało się, że to nie SM? Jest jeszcze podejrzenie boreliozy (miałem kleszcza 4 lata temu), ale nigdy nie miałem rumienia. Kleszcza wyrwałem od razu jak go poczułem, był jeszcze na prawdę mały.

Sam już nie wiem co mam o tym myśleć, wariuję, dosłownie wariuję w domu a nie mogę z niego nawet wyjść.

Pozdrawiam i zdrowia Wam życzę Uśmiech


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - gregory - 04-11-2020

Grubooo...
Nie znam sie na zmianach jakie masz i objawach jakie opisujesz. Faktycznie powinien sie tym zajac jakis specjalista. Czas covidu jest dla nas wszystkich trudny mysle ze powinienes sie zglosic na sor w jakims szpitalu zeby Cie przebadali dokladnie na cito. To co mozesz zrobic prywatnie skoro miales kleszcza to badanie pod kątem boleriozy dobry test to koszt okolo 400zl w placowkach "Diagnostyka" lub "Alab" te sieci dostepne w calej Polsce. Moze warto to zrobic samemu. Co do innych problemow psychicznych i samobójczych to tez radze kontakt z jakims specjalista. Ale nie warto robic sobie krzywdy. Trzeba byc upartym i jak nie drzwiami to oknem. Nie poddawaj sie, moze sie okazac ze to faktycznie cos innego. Choc fakt... to slabe jak mamy z czyms problem i nie ma pomocy a wszyscy to bagatelizuja i uwazaja ze wymyslamy. Trymaj sie.

Rzuc okiem tutaj moze Ci sie przyda.
http://www.stwardnienierozsiane.info/forum/showthread.php?tid=2666&pid=36254#pid36254


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - JMonika79 - 04-11-2020

[quote="wystraszony" pid='36314' dateline='1604485169']
Witajcie

...

o nic mi się już nie chce starać skoro i tak zostanę kaleką, zacząłem nawet szukać państw, w których można dokonać eutanazji...



Sam już nie wiem co mam o tym myśleć, wariuję, dosłownie wariuję w domu a nie mogę z niego nawet wyjść.



Wiesz co, zadziwiający jest fakt pisania tak okrutnego zdania na forum gdzie większość z nas już taką diagnozę posiada! Pisać coś takiego tu, gdzie każdy stara sie i walczy żeby bylo dobrze. Strasznie samolubne to było, zwyczajnie bez serca, to tak jakby odebrać komus nadzieję, że mimo wszystko i pomimo wszystko bedzie dobrze i że należy przeć tylko pod górę i zawsze przed siebie!

" Pozdrawiam i zdrowia Wam życzę " no dzięki! Przyda się!


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - gregory - 04-11-2020

Ja tego tak nie odebralem... Kazdemu z nas dokuczaja inne dolegliwosci inaczej radzimy sobie tez psychicznie. Ja widze tu wylacznie desperacki krzyk z bezsilnosci. Najwyraźniej objawy, brak zaangażowania lekarzy, brak jednoznacznej dianozy, brak konkretnego leczenia objawów tak dalo sie we znaki.


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - Iris - 04-11-2020

(04-11-2020, 19:26)JMonika79 napisał(a):
(04-11-2020, 12:19)wystraszony napisał(a): Witajcie

...

o nic mi się już nie chce starać skoro i tak zostanę kaleką, zacząłem nawet szukać państw, w których można dokonać eutanazji...



Sam już nie wiem co mam o tym myśleć, wariuję, dosłownie wariuję w domu a nie mogę z niego nawet wyjść.



Wiesz co,  zadziwiający jest fakt pisania tak okrutnego zdania na forum gdzie większość z nas już taką diagnozę posiada!  Pisać coś takiego tu, gdzie każdy stara sie i walczy żeby bylo dobrze. Strasznie samolubne to było, zwyczajnie bez serca, to tak jakby odebrać komus nadzieję,  że mimo wszystko i pomimo wszystko bedzie dobrze i że należy przeć tylko pod górę i zawsze przed siebie!

" Pozdrawiam i zdrowia Wam życzę " no dzięki! Przyda się!
Odniosłam bardzo podobne wrażenie do Twojego. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie czuję się jak "kaleka", pomijając już fakt, że jest to dość obraźliwe określenie osób z niepełnosprawnościami.
Każdy na etapie diagnozy, przy braku pomocy i wsparcia, ma prawo czuć się fatalnie, nie neguję tego. Nie upoważnia to jednak nikogo do braku empatii.
Owszem, SM to nie są żarty, ale wcale nie dobiera nam życia ani nie skazuje większości z nas na wegetację marnej jakości. Na wielu przykładach z forum można się przekonać, że żyjemy jak wszyscy i jak wszyscy (choć z różnych powodów) zmagamy się w tym życiu z różnymi trudnosciami. Moim zdaniem nie można jednak powiedzieć, że jest to życie gorsze. Przynajmniej nie jest takie dla mnie.


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - yasmina - 05-11-2020

(04-11-2020, 19:48)gregory napisał(a): Ja tego tak nie odebralem... Kazdemu z nas dokuczaja inne dolegliwosci inaczej radzimy sobie tez psychicznie. Ja widze tu wylacznie desperacki krzyk z bezsilnosci. Najwyraźniej objawy, brak zaangażowania lekarzy, brak jednoznacznej dianozy, brak konkretnego leczenia objawów tak dalo sie we znaki.
Też tak odebrałam. Chłopak rozpaczliwie potrzebuje pomocy, wsparcia, którego, jak widać nie ma.
Nie podoba mi się to co napisałaś Moniko, dołożyłaś Mu jeszcze. Każdy z nas inaczej reagował na dolegliwości, których na pewno nie rozumieliśmy i też potrzebowaliśmy pomocy. Ponad to jesteśmy już w większości zdiagnozowani i wiemy z czym się borykamy, a dla Niego świat się kończy. Trzeba mu pomóc, uspokoić, doradzić.

(04-11-2020, 12:19)wystraszony napisał(a): Witajcie!

W zeszłym roku zgłosiłem się do lekarza rodzinnego z prośbą o skierowanie do neurologa, powodem były krótkotrwałe bóle głowy w okolicy prawej skroni i z tyłu głowy. Skierowanie dostałem, neurolog na NFZ zrobił mi tylko EEG i powiedział, że jestem zdrowy a bóle głowy były nadal. Poszedłem prywatnie w styczniu tego roku, dostałem skierowanie na rezonans, zrobiłem go.

Wyniki z lutego:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-11mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*największe o wymiarach 11mm widoczne w ok. trójkąta politycznego lewej komory bocznej.
Cechy ogniska aktywnego wykazuje ognisko znajdujące się przy rogu czołowym lewej komory bocznej.

Po podaniu kontrastu nie uwidoczniono obecności ognisk patologicznego wzmocnienia.

Obraz MR wymaga różnicowania procesu demielinizacji.

W sierpniu zrobiłem drugi rezonans, oto jego wyniki:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-13mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*w okolicy trójkąta politycznego lewej komory bocznej
Obecnie największe z ognisk (13mm) w okołokomorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego (poprzednio w tej lokalizacji niewielki obszar dyskretnie podwyższonego sygnału w obrazach T2).
Część z obserwowanych poprzednio ognisk nie wyróżnia się.
Pojawiły się nowe, pojedyncze ogniska, w tym ognisko 5mm w kolanie ciała modzelowatego. Cechy ogniska aktywnego wykazuje obecnie jedynie ognisko znajdujące się w podkorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego.

Półkule móżdżku cacy, pień mózgu cacy. Układ komorowy też cacy, przymózgowe przestrzenie płynowe w normie.

W domu dosłownie nikt mi nie wierzy, że ja na prawdę cierpię. Nie mam żadnego wsparcia od najbliższych, nerwowo już nie daję sobie rady, codziennie mam myśli samobójcze.

Chcę się diagnozować dalej, zacząć leczyć, ale sytuacja jest jaka jest, żaden szpital nie chce mnie przyjąć bo wirus. Dodatkowo okazało się, że sam mam pozytywny wynik na covid, ale nie czuję żadnych jego objawów (pewnie fałszywie pozytywny wynik, bo przeszedłem przed wymazem anginę).

Co mi z objawów:
-od 3 dni dziwnie "czuję" lewą połowę twarzy;
-drży całe ciało też od 3 dni mniej więcej;
-mam ogromne problemy emocjonalne: wahania nastrojów są niesamowite, bo z godziny na godzinę albo z minuty na minutę. Raz chce mi się śmiać a zaraz potem płakać.
-codziennie rano jak wstaję to nie czuję rąk;
-nie mogę napiąć mięśni nóg, tak jakbym ich w ogóle nie miał w nogach;
-bardzo często mam rozbłyski przed oczami;
-czasami coś mi "nachodzi" na pole widzenia i nie widzę nic w tych miejscach gdzie to jest, może to trwać godzinę albo i 2 minuty (to już od dziecka mam);
-mam ogromne problemy z uwagą, momentami jest tak rozproszona, że nie wiem co się dzieje dookoła mnie;
-bardzo często mylę słówka, jednak częściej pisząc coś (jak np. ten post - nawet nie wiecie ile razy musiałem coś poprawiać) aniżeli mówiąc;
-zauważyłem regres w umiejętnościach językowych (ukończyłem studia z filologii i chodzi mi tutaj o język obcy).
-zawroty głowy (momentami zataczam się jak "żul" - przyjmowałem na to vinpoven i bisocard (bisocard bo vinpoven tak bardzo obniżał mi tętno, że czułem się jak zwłoki, na nic sił), szczególnie przy zmianie pozycji z leżącej na stojącą, z siedzącej na stojącą.

Najgorzej, że w domu np. ojciec szydzi z tego, że ręce mi drżą, mówi, że jestem alkoholikiem (nie piję od ponad roku). Z kolei matka uważa, że ona też ma wszystkie te objawy, jak zwykle z resztą przy każdej chorobie ona ma to co ja.

Neurolog uspokaja, że to jeszcze nie koniecznie SM. Szpitale nie chcą mnie przyjąć, badań krwi też nie mam jak zrobić bo covid... Co robić? Gdzie się zgłosić o ile mogę się gdzieś zgłosić ze swoimi rozterkami? Mam 26 lat i mam wrażenie, że to już koniec życia, nic mi się już nie chce robić, o nic mi się już nie chce starać skoro i tak zostanę kaleką, zacząłem nawet szukać państw, w których można dokonać eutanazji...

Czy jest tu ktoś kto też miał coś takiego i okazało się, że to nie SM? Jest jeszcze podejrzenie boreliozy (miałem kleszcza 4 lata temu), ale nigdy nie miałem rumienia. Kleszcza wyrwałem od razu jak go poczułem, był jeszcze na prawdę mały.

Sam już nie wiem co mam o tym myśleć, wariuję, dosłownie wariuję w domu a nie mogę z niego nawet wyjść.

Pozdrawiam i zdrowia Wam życzę Uśmiech
To my Tobie życzymy zdrowia, musisz o siebie zawalczyć, musisz znaleźć dobrego lekarza, bo musisz wiedzieć co Ci jest, to Cię w jakiś sposób uspokoi. Na pewno nie możesz się poddawać, jesteś młodym człowiekiem. My tutaj też miewamy lepsze i gorsze dni, ale nie poddajemy się. Tak mi teraz przyszło do głowy, że jeżeli czujesz się taki osamotniony poszukaj grup wsparcia ludzi chorujących na sm. Ale jeżeli neurolog mówi, że to nie musi być sm, to chyba dobra wiadomość. Fakt, że objawy masz niepokojące, ale spróbowałabym jeszcze spotkania z psychiatrą, może część objawów spowodowanych jest silnym stresem. Trzymaj się Serce


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - JMonika79 - 05-11-2020

(05-11-2020, 01:03)yasmina napisał(a): [quote='gregory' pid='36317' dateline='1604512123']
Ja tego tak nie odebralem... Kazdemu z nas dokuczaja inne dolegliwosci inaczej radzimy sobie tez psychicznie. Ja widze tu wylacznie desperacki krzyk z bezsilnosci. Najwyraźniej objawy, brak zaangażowania lekarzy, brak jednoznacznej dianozy, brak konkretnego leczenia objawów tak dalo sie we znaki.
Też tak odebrałam. Chłopak rozpaczliwie potrzebuje pomocy, wsparcia, którego, jak widać nie ma.
Nie podoba mi się to co napisałaś Moniko, dołożyłaś Mu jeszcze. Każdy z nas inaczej reagował na dolegliwości, których na pewno nie rozumieliśmy i też potrzebowaliśmy pomocy. Ponad to jesteśmy już w większości zdiagnozowani i wiemy z czym się borykamy, a dla Niego świat się kończy. Trzeba mu pomóc, uspokoić,


Bez względu na to jak on, czy ktokolwiek inny sie czuje to nie ma prawa deptać po innych, bo również nie ma pojęcia przez co kto przechodzi. Jest tu bardzo dużo tylko czytających i takich, którzy zaglądają tu tylko po to by znaleźć odrobinę nadziei w czasie pogorszenia. Wkurzylo mnie takie samolubne podejście i tyle. Takie me, myself and i , tym bardziej że są tu osoby, ktorym z dnia na dzień odcina nogi, tracą kontrolę nad pęcherzem bądź odbiera wzrok i wtedy jest ciężko uwierzyć że bedzie dobrze.


Lekarz neurolog nie stwierdził sm odrazu więc jest jeszcze nadzieja, że to nie to. Objawy też nie są jakieś wyjątkowo ciężkie do zniesienia w porównaniu do tego jakie mogłyby być. Uważam że przede wszystkim powinien poszukac pomocy psychologa bądź poszukać wsparcia emocjonalnego dla osób będących w kryzysie psychicznym.


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - yasmina - 05-11-2020

Nie wiem, w którym momencie doczytałaś się deptania o innych. Kiedy napisał o eutanazji? Wiesz, że depresja spowodowana chorobą i brakiem wsparcia może powodować takie myśli? Nadal nie widzisz tego, że On szuka pomocy? Nie sądzę, żeby czytający tak to odebrali, jak Ty. Mam nadzieję, że u większości pojawiła się chęć pomocy i współczucia.


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - Aneta - 05-11-2020

(04-11-2020, 12:19)wystraszony napisał(a): Witajcie!

W zeszłym roku zgłosiłem się do lekarza rodzinnego z prośbą o skierowanie do neurologa, powodem były krótkotrwałe bóle głowy w okolicy prawej skroni i z tyłu głowy. Skierowanie dostałem, neurolog na NFZ zrobił mi tylko EEG i powiedział, że jestem zdrowy a bóle głowy były nadal. Poszedłem prywatnie w styczniu tego roku, dostałem skierowanie na rezonans, zrobiłem go.

Wyniki z lutego:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-11mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*największe o wymiarach 11mm widoczne w ok. trójkąta politycznego lewej komory bocznej.
Cechy ogniska aktywnego wykazuje ognisko znajdujące się przy rogu czołowym lewej komory bocznej.

Po podaniu kontrastu nie uwidoczniono obecności ognisk patologicznego wzmocnienia.

Obraz MR wymaga różnicowania procesu demielinizacji.

W sierpniu zrobiłem drugi rezonans, oto jego wyniki:
-w półkulach mózgu stwierdza się kilka ognisk przebudowy wykazujących hiperintensywny sygnał w obrazach T2 zależnych o wymiarach 5-13mm widocznych w:
*podkorowej istocie białej sklepistości płata czołowego lewej półkuli mózgu
*przy rogu czołowym lewej komory bocznej
*w okolicach trzonu prawej komory bocznej
*przy rogu tylnym lewej komory bocznej
*w okolicy trójkąta politycznego lewej komory bocznej
Obecnie największe z ognisk (13mm) w okołokomorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego (poprzednio w tej lokalizacji niewielki obszar dyskretnie podwyższonego sygnału w obrazach T2).
Część z obserwowanych poprzednio ognisk nie wyróżnia się.
Pojawiły się nowe, pojedyncze ogniska, w tym ognisko 5mm w kolanie ciała modzelowatego. Cechy ogniska aktywnego wykazuje obecnie jedynie ognisko znajdujące się w podkorowej istocie białej lewego płata ciemieniowego.

Półkule móżdżku cacy, pień mózgu cacy. Układ komorowy też cacy, przymózgowe przestrzenie płynowe w normie.

W domu dosłownie nikt mi nie wierzy, że ja na prawdę cierpię. Nie mam żadnego wsparcia od najbliższych, nerwowo już nie daję sobie rady, codziennie mam myśli samobójcze.

Chcę się diagnozować dalej, zacząć leczyć, ale sytuacja jest jaka jest, żaden szpital nie chce mnie przyjąć bo wirus. Dodatkowo okazało się, że sam mam pozytywny wynik na covid, ale nie czuję żadnych jego objawów (pewnie fałszywie pozytywny wynik, bo przeszedłem przed wymazem anginę).

Co mi z objawów:
-od 3 dni dziwnie "czuję" lewą połowę twarzy;
-drży całe ciało też od 3 dni mniej więcej;
-mam ogromne problemy emocjonalne: wahania nastrojów są niesamowite, bo z godziny na godzinę albo z minuty na minutę. Raz chce mi się śmiać a zaraz potem płakać.
-codziennie rano jak wstaję to nie czuję rąk;
-nie mogę napiąć mięśni nóg, tak jakbym ich w ogóle nie miał w nogach;
-bardzo często mam rozbłyski przed oczami;
-czasami coś mi "nachodzi" na pole widzenia i nie widzę nic w tych miejscach gdzie to jest, może to trwać godzinę albo i 2 minuty (to już od dziecka mam);
-mam ogromne problemy z uwagą, momentami jest tak rozproszona, że nie wiem co się dzieje dookoła mnie;
-bardzo często mylę słówka, jednak częściej pisząc coś (jak np. ten post - nawet nie wiecie ile razy musiałem coś poprawiać) aniżeli mówiąc;
-zauważyłem regres w umiejętnościach językowych (ukończyłem studia z filologii i chodzi mi tutaj o język obcy).
-zawroty głowy (momentami zataczam się jak "żul" - przyjmowałem na to vinpoven i bisocard (bisocard bo vinpoven tak bardzo obniżał mi tętno, że czułem się jak zwłoki, na nic sił), szczególnie przy zmianie pozycji z leżącej na stojącą, z siedzącej na stojącą.

Najgorzej, że w domu np. ojciec szydzi z tego, że ręce mi drżą, mówi, że jestem alkoholikiem (nie piję od ponad roku). Z kolei matka uważa, że ona też ma wszystkie te objawy, jak zwykle z resztą przy każdej chorobie ona ma to co ja.

Neurolog uspokaja, że to jeszcze nie koniecznie SM. Szpitale nie chcą mnie przyjąć, badań krwi też nie mam jak zrobić bo covid... Co robić? Gdzie się zgłosić o ile mogę się gdzieś zgłosić ze swoimi rozterkami? Mam 26 lat i mam wrażenie, że to już koniec życia, nic mi się już nie chce robić, o nic mi się już nie chce starać skoro i tak zostanę kaleką, zacząłem nawet szukać państw, w których można dokonać eutanazji...

Czy jest tu ktoś kto też miał coś takiego i okazało się, że to nie SM? Jest jeszcze podejrzenie boreliozy (miałem kleszcza 4 lata temu), ale nigdy nie miałem rumienia. Kleszcza wyrwałem od razu jak go poczułem, był jeszcze na prawdę mały.

Sam już nie wiem co mam o tym myśleć, wariuję, dosłownie wariuję w domu a nie mogę z niego nawet wyjść.

Pozdrawiam i zdrowia Wam życzę Uśmiech
Zrób koniecznie chociaż test Western blot w klasie igg i igm. Ja mam 10 zmian w głowie, co prawda drobnych i wynik igg wyszedł graniczny, a kleszcza miałam 10 lat temu i wcale nie miałam rumienia. Leczono mnie psychiatrycznie a okazało się jednak ze za wszystkim stały krętki i koinfekcje! Daj znać Oczko nie łam sie i powodzenia!


RE: Objawy SM - nikt mi nie wierzy - gregory - 05-11-2020

[quote pid='36328' dateline='1604600382']

Zrób koniecznie chociaż test Western blot w klasie igg i igm. Ja mam 10 zmian w głowie, co prawda drobnych i wynik igg wyszedł graniczny, a kleszcza miałam 10 lat temu i wcale nie miałam rumienia. Leczono mnie psychiatrycznie a okazało się jednak ze za wszystkim stały krętki i koinfekcje! Daj znać Oczko nie łam sie i powodzenia!
[/quote]
Jak to sie okazalo? Leczysz sie na bolerioze czy na Sm