![]() |
|
in vitro/adopcja - Wersja do druku +- Forum Chorych na stwardnienie rozsiane (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum) +-- Dział: Życie codzienne z SM (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/forum-5.html) +--- Dział: SM i rodzicielstwo (https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/forum-37.html) +--- Wątek: in vitro/adopcja (/thread-3404.html) |
in vitro/adopcja - prahova - 12-02-2023 Cześć Może ktoś odpowie, czy zdecydował się na in vitro/adopcję z SM? Z góry dziękuję
RE: in vitro/adopcja - Akinom - 13-02-2023 Miałam inseminacje. Do inv nie podchodziliśmy, bo lekarz powiedział uczciwie, ze raczej z takimi wynikami to to nie wyjdzie i szkoda pieniędzy. Adopcja - mam cudowna córkę. Jak najbardziej tak. Tylko nie ma co się za długo zastanawiac. Szkoda czasu. Aaa, ani w klinice leczenia niepłodności, ani w ośrodku adopcyjnym nie przyznałam się do SM. Nie było widać, ze jestem chora, to nawet o tym nie wspominałam. RE: in vitro/adopcja - Akinom - 14-02-2023 Bylby problem. Bo chore kobiety nie rodza dzieci. To samo jest z mieszkaniem. Jak nie ma osobnego pokoju dla dziecka, to zapomnij o tym, ze Ci je dadzą. I jeszcze do tego wizyta pedagoga, psychologa, wywiadr srodowiskowy, wywiad w miejscu pracy, szkolenie dla potencjalnych rodziców, testy psychologiczne, wizyty u, psychiatry, u lekarza rodzinnego. To nie jest tak, jak dużo ludzi mysli: idziesz do domu dziecka i sobie wybierasz slodkie baby. Kazde z tych dzieci wiele przeszlo, kazde ma syndrom odrzucenia. Corka mi ala niecałe 3 miesiące jak ja zabraliśmy. Już miala chorobę sierocą. Lezala w luzeczku i tak strasznie machala glowa. A ja nie wiedziałam co to, bo nikt nie powiedzial, ze niemowlę tez potrafi czuc się odrzucone i niczyje. Trochę czasu minęło, zanim to się uspokoiło. RE: in vitro/adopcja - Lusia98 - 14-02-2023 Akinom pełen szacunek dla Was! Cudowna decyzja i zbawienna dla Twojej córki. Gratuluję decyzji... Pewnie najlepsza jaką mogliście podjąć. Ja wiedząc że mam SM też zdecydowałabym się na pewno na adopcje. Przed dziećmi nie wiedziałam że cokolwiek mi dolega. Nie wiem czy nie obdarzyłam dzieci tym "cudem". W każdym bądź razie pokaże im że z tym da się normalnie i dobrze żyć i żadne kłody pod nogi im nie straszne ! Chce inaczej aniżeli moi rodzice... Bo oni tylko strach we mnie tchnęli całe życie i ile razy marzyłam o rozwodzie aby w końcu był spokój w domu... Ah... Dobrze że moi dzieciom tego nie funduje |