Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wielkanoc
#1
To już za dwa dni - koszyczki, przygotowania, pisanki. Przed pandemią, jak pogoda pozwalała jechaliśmy z Panem Mężem na Górę Św. Anny ze święconką, oczywiście na motorze Uśmiech . Nie zawsze koszyczek wracał w takim stanie, jak przed wyjazdem Duży uśmiech . W tym roku będzie tak, jak w poprzednim, niestety. Jak wracam myślami do świąt sprzed wielu wielu lat to wyglądały one zupełnie inaczej. Małe dzieci, malowanie jajek, wspólne święcenie...śmigus-dyngus. To były dopiero przygotowania. Chłopcy zasadzali się na męża, bo wiedzieli, że jak mnie obleją to będą mieli przerąbane. Zbierali butelki, napełniali je wodą w nocy, żeby nas rano zaskoczyć. Kiedyś mąż zakręcił wodę... Duży uśmiech Ale do dziś pamiętam taką sytuację - chłopcy w nocy przygotowali zasadzkę w łazience, tzn. miska wody na półce nad drzwiami przywiązana do klamki. Jak chcieli wypróbować czy to działa to się sami oblali. Wszystko montowali od nowa. Tylko że to ja pierwsza wstałam do łazienki i na mnie się to wszystko wylało, była chyba 5 rano. Mąż się obudził, zobaczył jak ja wyglądam, nalał garnek wody, wpadł do pokoju chłopców i wylał na starszego syna. Ten w ogóle się tym nie przejął, tylko krzyknął "To już?". No i się zaczęło...Ustalone było, że oblewać się mogą tylko w kuchni, łazience i przedpokoju, zwijali dywan w przedpokoju i naparzali się butelkami... Duży uśmiech A ja w tym czasie siedziałam w pokoju, paliłam papieroska i piłam kawkę. Nasz pies latał razem z Nimi. A potem wszystko musieli posprzątać, wiecie jak czysto miałam? Duży uśmiech Teraz dzieci dorosły...
I teraz będzie trochę prawdy - nie przepadam za tymi świętami - jakoś nie odczuwam tej magii świąt, mało tego, te świąteczne potrawy też mi jakoś nie pasują.
Jeżeli macie ochotę podzielcie się Waszymi wspomnieniami/obecnym czasem/, jak u Was wygląda Wielkanoc, co przygotowujecie?
Odpowiedz
#2
Alee miło. W tamtym roku z partnerem spędziliśmy sami święta w domu. Każdy spędził ja osobno. Byliśmy razem przez telefon. W tym roku będziemy u moich rodziców a później pojedziemy do teściów. Czuje taka potrzeba żeby jechać bo teściowa już jest w bardzo ciężkim stanie i nie wiadomo jak to się dalej wszystko potoczy... Smutny

Teraz na śmingus to pogoda nie dopisuje, ale kiedyś to był śmingus. Mieszkałam na wsi, zresztą teraz też, ale to nie to co kiedyś. Przede wszystkim miałam dużo rówieśników, teraz nie widać nikogo. No i było ciepło, wszyscy biegali z wiaderkami a kiedyś to nawet hydrant od kręciliśmy. Przynajmniej jest co wspominać.

Ja jak co roku przygotowuje sos tatarski no i będę robiła sałatkę. Teraz tak dużo już nie szykujemy jak kiedyś. Tradycyjnie będzie Żurek, święconka, biała kiełbaska i jajka. Uwielbiam jajka. W każdej postaci.
Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę, musisz być w ciągłym ruchu.  Albert Einstein
Odpowiedz
#3
Ja też uwielbiam jajka!!!  Duży uśmiech
Magii żadnych świąt nie czuję i żadnych nie lubię. Jedynie cieszę się, że do pracy nie muszę iść, a całą resztę tzw. przygotowań ograniczam do minimum.
Ze wspomnień Wielkanocych to pamiętam jak w podstawówce podczas świąt było już tak fajnie ciepło i przed blokiem z wiarą lataliśmy, bawiliśmy się i... zakochałam się w 2 lata starszym sąsiedzie hahahah  Duży uśmiech
Coś jak przez mgłę pamiętam, że z tatą pisanki robiłam i chyba raz babcia z dziadkiem do nas przyszli na śniadanie Wielkanocne i było tak ładnie. No i że komunię miałam w Wielki Czwartek. 
Wielkanoc głównie kojarzy mi się z tym, że wreszcie przyjdzie wiosna  Serce

Życzę wszystkim miłej Wielkanocy, spędzonej jak kto lubi  Anioł
Odpowiedz
#4
Zawsze było tak, że (była już niestety) żona przygotowywała święta. Przygotowywała, czyli szykowała potrawy, prała firanki i wyciągała biały obrus. I jeszcze śmiała się radośnie razem ze mną i dzieciakami. Do mnie, syna i córki należało sprzątnięcie mieszkania, umycie okien, powieszenie firanek i przygotowanie święconki. Razem z dziećmi malowałem jajka, próbując tworzyć na nich super wzory :-) Potem z dziećmi szedłem do kościoła ją poświęcić, a następnie pilnowałem, by dzieciaki nie podjadały potraw na jutro, czyli niedzielę. Następnego dnia był był zajączek i wielkanocne śniadanie. Rodzinnie, ciepło i radośnie. Ten dzień spędzaliśmy w domu. Lany poniedziałek przeznaczony był na odwiedziny rodziny czy bliskich przyjaciół. Tak, pamiętam plastikowe kubki przywiązane do klamki czy jajka "sikawki" chowane wieczorem by na rano były gotowe. Zawsze pilnowałem by te, czy inne święta były spędzane rodzinnie. Starałem się przekazać dzieciom tradycję i ich magię...

A teraz nie ma magii. I nie ma już rodzinnych świąt... :-(
Odpowiedz
#5
Kochani, bardzo się cieszę, że napisaliście Serce . Ne możemy przecież żyć tylko tym co teraz, albo tym co będzie. To co teraz to już wiemy, a o tym co będzie pomyślimy jutro/cytując Scarlett/ Duży uśmiech . Ale zawsze miło wspomina się dawne święta, bo w ogóle dawniej było jakoś inaczej...
Covid bardzo ograniczył nas w kontaktach rodzinnych, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, że będą jeszcze kolejne święta.

Bubka - sos tatarski - zupełnie o nim zapomniałam, u mnie w domu przygotowywała go mama.

E-semka - taka miłość to jest dopiero wspomnienie.

Fruu - no widzisz ile my kobiety miałyśmy mało ciekawych zajęć przedświątecznych Oczko Duży uśmiech . Jak byłam dzieckiem i nie było wtedy jeszcze tych wszystkich nalepek i farbek na jajka, gotowałam jajka w obierkach z cebuli, żeby choć trochę je zabarwić.
A ja na święta standardowo pasztet, który robię tylko dwa razy w roku/Wigilia i Wielkanoc/ i to w odpowiedniej ilości, bo przyjdą pasożyty/czyli moje dzieci/ Oczko Duży uśmiech , sałatka, ćwikła, rosołek i broń Boże żadnej kiełbasy Zły . My już od dawna nie robimy świątecznego śniadania tylko Wieczerzę Paschalną. I właśnie się doczytałam, że najbardziej zbliżonym winem do tego, które było spożywane podczas Ostatniej Wieczerzy jest wino Amarone - bardzo polecam, jest wykwintne i eleganckie. Natomiast  teraz przyszło mi takie coś do głowy - skąd wzięła się tradycja jedzenia jajek, żurku i kiełbasy?
Odpowiedz
#6
Dla Nas to będzie ciężka Wielkanoc, świeżo po postawieniu diagnozy. Dziś rozpoczęliśmy leczenie (tecfidera), pełni obaw o przyszłość, przerażeni wizją niepełnosprawności. Choć staramy się motywować, szukać nowych dróg i nastawiać się na wykorzystanie życia w pełni, na tyle na ile się uda. Wiadomo łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Życzę spokojnych Świąt Wielkanocnych Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości