Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 4.4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Yasmina kciuki za negatyw
Odpowiedz
(21-10-2020, 10:58)mufa napisał(a): Yasmina kciuki za negatyw
Jeszcze nie mamy wyniku. Ale mój młodszy syn już w marcu miał covida, wszystko na to wskazywało, ale wtedy nikt nie chciał się nim zająć. Dwa tygodnie gorączki, kaszlu, problemów jelitowych, osłabienia. Poprosiłam kolegę lekarza, żeby go chociaż osłuchał. Potem wyprosiłam skierowanie na rtg...no i wyszło...zmiany pozapalne w płucach. Chwała Bogu, wszystko skończyło się dobrze. Ale wyobrażacie sobie, jak ja się czułam, jak nie mogłam go odwiedzić i pomóc, bo sam prosił, żebym nie przyjeżdżała, bo mogę się zarazić...serce mi pękało.
------------------------------------------------------------------------------------
Godz. 21.20 - już mamy wynik - jest pozytywny Zły . No i teraz kicha...moja mama wymaga opieki, złamała rękę i nogę, ma 82 lata, tato 87.
Odpowiedz
O kurcze. Yasmina dużo siły i wytrzymałości życzę.

Joanna wracaj szybko do zdrowia.

Przeraża mnie to wszystko. Słucham, czytam i głowa mi puchnie. Nigdy bym nie pomyślała, że przyjdzie mi żyć w takich czasach.
Odpowiedz
(21-10-2020, 21:56)Bubka napisał(a): O kurcze. Yasmina dużo siły i wytrzymałości życzę.

Joanna wracaj szybko do zdrowia.

Przeraża mnie to wszystko. Słucham, czytam i głowa mi puchnie. Nigdy bym nie pomyślała, że przyjdzie mi żyć w takich czasach.
Dzięki Uśmiech . Sił będę potrzebowała, bo jestem jeszcze odpowiedzialna za moich pracowników. Mój Pan Mąż już zapowiedział, że siedzę w domu. Poczekamy do poniedziałku i robimy testy. Ale biorąc pod uwagę moje pozytywne nastawienie do życia i świata twierdzę, że wszystko będzie dobrze. Najważniejsze w tym momencie jest to, że syn oprócz utraty węchu i smaku czuje się dobrze.
Odpowiedz
Dobrze, że ma wynik. Mojego brata już dwa razy testowali(coś źle poszło za pierwszym razem i po 3 dniach powtórzyli), wyniku nie ma, normalnie chodzi do pracy, kwarantanny nie ma i jest ok. Ciekaswe, co będzie jak się okaże, że jednak jest pozytywny. Trochę ludzi mógł teoretycznie pozarażac. Bratowa przy okazji też. Czeka od zeszłego piątku. W poniedziałek miał drugi test.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
(21-10-2020, 22:47)yasmina napisał(a): Dzięki Uśmiech . Sił będę potrzebowała, bo jestem jeszcze odpowiedzialna za moich pracowników. Mój Pan Mąż już zapowiedział, że siedzę w domu. Poczekamy do poniedziałku i robimy testy. Ale biorąc pod uwagę moje pozytywne nastawienie do życia i świata twierdzę, że wszystko będzie dobrze. Najważniejsze w tym momencie jest to, że syn oprócz utraty węchu i smaku czuje się dobrze.
 
Yasmina, ale masz duzo na glowie.. Bardzo mocno trzymam kciuki i zycze nam wszysykim duzo zdrowia!
Odpowiedz
To co się dzieje, to jest jakaś katastrofa. Ja tez mam sporo nerwów i wszystko się jakoś tak wali... Smutny a COVID dobija tylko i przeszkadza...
Czasy są fatalne. Trzymajcie się wszyscy cieplutko. Musimy to jakoś przetrwać!
Odpowiedz
Witam. Życzę wszystkim dużo zdrówka i wytrwałości.
Teraz są bardzo ciężkie czasy na chorowanie oraz na rozpoczynanie nowych etapów w życiu.
Rozpoczęcie jakiegoś związku na poważnie graniczy z cudem. Spotkałam Kogoś i jest iskierka nadziei że to może być na poważnie, ale....Zostają telefony i sms-y.
Ale jest też druga strona medalu- moja choroba.
Boję się reakcji więc też się nie chce za mocno angażować. Abym później nie cierpiała.
Facet jest troskliwy i opiekuńczy więc tym zjednuje malutkimi kroczkami moje serce. Ale co będzie jak się dowie???
Czekam na odpowiedni moment. Na takie wyznania moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie.
Pozdrawiam i życzę jeszcze raz dużo dużo zdrowia
Odpowiedz
(22-10-2020, 12:48)asia_mys napisał(a): Witam. Życzę wszystkim dużo zdrówka i wytrwałości.
Teraz są bardzo ciężkie czasy na chorowanie oraz na rozpoczynanie nowych etapów w życiu.
Rozpoczęcie jakiegoś związku na poważnie graniczy z cudem. Spotkałam Kogoś i jest iskierka nadziei że to może być na poważnie, ale....Zostają telefony i sms-y.
Ale jest też druga strona medalu- moja choroba.
Boję się reakcji więc też się nie chce za mocno angażować. Abym później nie cierpiała.
Facet jest troskliwy i opiekuńczy więc tym zjednuje malutkimi kroczkami moje serce. Ale co będzie jak się dowie???
Czekam na odpowiedni moment. Na takie wyznania moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie.
Pozdrawiam i życzę jeszcze raz dużo dużo zdrowia
A nie myślisz, że powinnaś powiedzieć od razu? Nie mówię że na pierwszym czy drugim spotkaniu, ale uważam że nie powinnaś tego ukrywać. 
Nie oszukuj go już na początku...
Odpowiedz
Yasmina zdrówka dla Was wszystkich. Oby łagodnie to przeszedł
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 21 gości