Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Alkohol, SM i leki
#51
Szczerze mówiąc, dziwię się, że pozwalacie sobie nawet na małe ilości alkoholu, który zaburza przewodnictwo impulsów w naszych mózgach, które i tak jest już zle z powodu stwardnienia.
Ja nie piję alkoholu, wcześniej tylko okazjonalnie, jak dla mnie mógłby nie istnieć.
Uważajcie na siebie!!!
Pozdrawiam
Odpowiedz
#52
(21-03-2018, 23:07)Mrówka napisał(a): Szczerze mówiąc, dziwię się, że pozwalacie sobie nawet na małe ilości alkoholu, który zaburza przewodnictwo impulsów w naszych mózgach, które i tak jest już  zle z powodu stwardnienia.
Ja nie piję alkoholu, wcześniej tylko okazjonalnie, jak dla mnie mógłby nie istnieć.
Uważajcie na siebie!!!
Pozdrawiam

A ja nie rozumiem dlaczego mam rezygnować ze wszystkiego, nawet z lampki wina
Odpowiedz
#53
Czerwone wino jest zdrowe, oczywiście z umiaremOczko
http://bikepress.pl/2015/02/czerwone-win...h-napojow/
Odpowiedz
#54
Sprawa indywidualna, każdy postępuje jak chce, a ja szczęśliwie nawet lampki wina do życia nie potrzebuję.
Pozdrawiam!!!
Odpowiedz
#55
Ja po prostu lubię winoUśmiech
Odpowiedz
#56
Veoo92
Musisz zapytać się lekarza. Na intuicję wydaje się, że można pić alkohol pomiędzy kroplówkami. Ja piłam nawet podczas kuracji Mitoksantronem, tylko oczywiście nie do ok. 2 tygodni po kroplówce. Ale to inny lek, inna osoba i inna sytuacja. Zapytaj się lekarza.

Mrówka
Życie z SM jest wystarczająco ciężkie i nie trzeba go sobie dodatkowo obrzydzać całkowitą alkoholową abstynencją. Picie wina, zwłaszcza w jakiejś Hiszpanii czy Portugalii, to zaś czysta radość życia. Musiałabym mieć jakiś NAPRAWDĘ dobry powód, żeby się jej pozbawić. SM takim powodem nie jest. Żaden lekarz nie wspominał mi, że należy alkohol całkowicie odstawić. A gdyby wspomniał, to pewnie bym poprosiła o źródła, w których takie wskazanie jest uzasadnione Oczko Pewnie, że zawsze dokonujemy rachunku zysków i strat; dla mnie radość z wina jest wielką korzyścią, a straty na pewno jakieś są, ale nie przewyższają korzyści. Jak mówi mój kolega: alkohol zabija powoli... a mnie się tam nie spieszy Uśmiech
Odpowiedz
#57
Pamiętam jak wyszłam ze szpitala po diagnozie - z absurdalną listą zaleceń dietetycznych na dodatek. Wtedy nieomal zrezygnowałam z glutenu, nabiału, alkoholu i Bóg wie czego jeszcze, bo byłam przekonana, że to wszystko to czysta toksyna, która prędko posadzi mnie na wózek. Po miesiącu tej paranoi, wykończona psychicznie, w końcu stwierdziłam, że niech to wszystko szlag. Otworzyłam sobie butelkę wina, zagryzłam bagietką z serem i się w końcu uspokoiłam (nie, nie jestem alkoholiczką Oczko ).
Na kolejnej wizycie opowiedziałam to lekarzowi, pełna obaw, że zaraz dostanę ochrzan. Lekarz popukał się w czoło i stwierdził, że te zalecenia dietetyczne to najlepiej żebym wyrzuciła do kosza i żyła normalnie. A lampka wina, czy nawet dwie, w pełni się w tą normalność wpisuje. Tego się trzymam.
Odpowiedz
#58
Jak nie macie chorob ukladu pokarmowego czy alergii to jedzcie zdrowo i tyle. Mi lekarz tez powiedzial zeby jesc z umiarem wszystko. I alkohol w malych dawkach i nie codziennie oczywiscie. Ja mam chore jelita wiec ja jem jak jesc musze. Nawet osobie bez SM smieciowe jedzenie czy objadanie czy naduzywanie alko nie wyjdzie na zdrowie. Ja alkohol spozywam od wielkiego dzwonu z przyczyn innych niz SM. Nie oceniam natomist osob ktore po prostu lubia alkohol , pija i nie zamierzajac przestac pic. Mi neuro powiedzial ze mam jedno zycie i mam sie nim cieszyc.
Odpowiedz
#59
Bardzo mądrze powiedział, teraz to gdyby człowiek chciał jeść tylko to co będzie w 100% naturalne to musiał by się sam zajmować hodowlą tego, też uważam że wszystko jest dla ludzi tylko z umiaremUśmiech


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz
#60
Wiecie może mam takie spojrzenie na tę sprawę, bo wcześniej jak na dwa lub trzy lata zdarzyła mi się lampka wina to i tak było coś.
Jeśli komuś poprawia to nastój to ok, każdy jest świadomy tego, co robi. Ja w zasadzie nigdy nie lubiłam alkoholu, imprez ani dyskotek, jestem z grupy domatorów, no ewentualnie moja rozrywką są nauka języków obcych, książki itp. taka sztywniara ze mnieUśmiech ale za to pozytywna, lubię żartować, rozmawiać z ludźmi, tańczyć latino i koncerty bluesowe Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości