Ivona, ja też należę do tych strachliwych, ale nie taki diabeł straszny. Ja mieszkam w Niemczech i tutaj też robi się to badanie ambulatoryjnie. Miałam termin u mojego neurologa w gabinecie na ósmą rano. Posadził mnie na kozetce, kazał pochylić się do przodu i po dwóch minutach było po sprawie.
W czasie kiedy płyn kapał do probówki trochę zakręciło mi się w głowie, ale to raczej z tego mojego strachu. Lekarz położył mnie na chwilę na tej kozetce i jak trochę doszłam do siebie, to wygonił mnie do domu. Kazał się oszczędzać w ten dzień i nic nie dźwigać, ale nie otrzymałam żadnych zakazów ani nakazów więcej. Nawet w domu nie kazał się kłaść, ja to co prawda zrobiłam, bo moja mama, stara polska pielęgniarka mnie zagoniła do łóżka, ale do toalety wstawałam sama, a pod wieczór już normalnie chodziłam po mieszkaniu . Tak jak to robią w Polsce jest prawdopodobnie lepiej i bezpieczniej, ale mi też nic nie było, więc głowa do góry, będzie dobrze