09-02-2018, 22:48
Hej. Zapytałem dziś swojego lekarza z programu o orzeczenie o niepełnosprawności. Mam 21 lat i diagnozę z września 2017. Lekarz bez żadnego zainteresowania tematem odpowiedział, że nie mam szans i że jestem chory a nie niepełnosprawny. Myślę że na pierwszy rzut oka choroby po mnie nie widać, jednak ja sam widzę różnicę pomiędzy tym co jest teraz, a tym co było 2-3 lata temu. Przede wszystkim bardzo przeszkadza mi zmęczenie, rzadko kiedy nie jestem padnięty zaraz po przespanej nocy, nie mówiąc o całym dniu zajęć na uczelni czy wysiłku fizycznym. Poza tym czuję że mam problemy z mówieniem, od niedawna zdarza mi się zacinać, nie potrafię szybko mówić wyraźnie, jak kiedyś. Po próbie dalszego drążenia tematu lekarz powiedział że to bez sensu bo i tak komisja niczego nie stwierdzi. Nie liczę na nic więcej niż lekki stopień, wystarczyłoby mi to na przykład do stypendium na uczelni albo różnych zniżek typu darmowa komunikacja miejska, mieszkam w Warszawie.
Co o tym sądzicie?
Co o tym sądzicie?

