19-02-2018, 02:52
(18-02-2018, 12:43)Anka napisał(a):(18-02-2018, 12:36)Monika napisał(a): Depresja jest (może być) skutkiem ubocznym leczenie interferonem. Dość częstym, niestety.
Teoretycznie przy wystąpieniu uciążliwych skutków ubocznych można zmienić leczenie niezależnie od tego ile trwa (nawet jeśli nie minął rok). I niektórzy neurolodzy faktycznie to robią, inni starają się najpierw próbować leczyć objawowo skutki uboczne. W przypadku gdy jest to depresja - zalecają konsultację psychiatryczną i leczenie farmakologiczne. A przynajmniej podjęcie takiej próby. Zwłaszcza jeśli poza tym leczenie (w tym przypadku interferonem, ale to dotyczy wszystkich leków) u danej osoby jest skuteczne, a wiadomo - priorytetem jest spowolnienie SM. Nigdy nie wiadomo czy inny lek będzie równie dobrze działał na danego pacjenta. W przypadku leczenia trwającego krócej niż rok - trudno ocenić skuteczność leczenia (chyba, że kolejne rzuty ewidentnie pokazują brak skuteczności). Dlatego wielu lekarzy stara się poczekać z decyzją chociaż do pierwszego kontrolnego rezonansu.
Niezależnie od tego, co zaleci neurolog - wydaje mi się, że warto żebyś skonsultowała się z psychiatrą.
Dziekuje. Ja sie boje bo pewnie da prochy. Ja obecnie jestem na L4. Maz pracuje do pozna , do bardzo poznych godzin. Co sie przeklada na wyzsze zarobki. Mi znow zaraz sie konczy umowa i nie bedzie przedluzana.Boje sie ze bede musiala brac antydepresanty i bede zamulona. Wychowujemy 5 letniego autystyka i popoludniami tylko ja sie nim opiekuje. Mam na mysli jak odbiore go z przedszkola.Nie mozemy liczyc na babcie, ciocie itp. Stad moje obawy o leczenie u psychiatry. Juz dostalam leki na sen po ktorych nastepnego dnia nie kontaktowalam. Dopiero neurolog dobral mi takie zeby spac ale nie zaluczyc zgonu po leku i zeby jie oslabialy antykoncepcji hormonalnej. Nie mialam do tej pory rzutu. Rezonans to tak sierpień-wrzesien
troche sie zmartwilam. Z jednej strony nie chce zmieniac Betaferonu bo juz wiem jak sie czuje po iniekcjach. Z drugiej w ulotce jest napisane zeby odstawic jak pojawi sie depresja. Nie podejme sie leczenia antydepresantami. Bo ja z natury jestem pogodna osobom. Ok odkad postawili mi diagnoze mialam kilka gorszych dni. Ale to chyba normalne. Nawet zdrowe osoby maja gorsze dni. Mam strasznie mieszane uczucia.
Antydepresanty nie muszą "zamulać". Jest wiele nowoczesnych leków, które ani nie uzależniają, ani nie powodują nieprzyjemnych skutków ubocznych. Kwestia ich odpowiedniego dobrania przez lekarza. Czasem nie udaje się za pierwszym podejściem, ale lekarze sobie z tym radzą.
Ja też jestem z natury bardzo pogodna, ale przy interferonach (moim pierwszym lekiem był Avonex) - dopadła mnie ciężka depresja. Moja neurolog zdecydowała, że nie przerywamy leczenia. Kilka tygodni po włączeniu antydepresantów sytuacja zaczęła powoli wracać do normy. Ba, gdy leki zaczęły w pełni działać - miałam wręcz więcej energii niż normalnie. Zmiana leczenia (SM-owego) nastąpiła dużo później i nie wiązała się z depresją, a bezpośrednio z objawami SM. Kilka miesięcy po odstawieniu interferonów - mogłam też odstawiać antydepresanty. Od tamtego czasu, mimo różnych zawirowań zdrowotnych, jak i osobistych - depresja na szczęście nie wróciła.
Leczyłam się interferonem 2,5 roku i mimo tego, że konieczna była zmiana i w międzyczasie występowały skutku uboczne (m.in właśnie depresja) - jestem zadowolona z tamtego czasu. Nigdy nie żałowałam tego, że się zdecydowałam (mimo odradzania leczenia interfonami przez różne osoby). Choroba była w miarę stabilna. Natomiast naprawdę żałowałam, że nie poszłam do psychiatry od razu jak poczułam pogorszenie nastroju i już wiedziałam, że nie jest to zwykła, chwilowa chandra.
Nie ma co bać się ewentualnego leczenia depresji. Natomiast ciągnięcie leczenia interferonem bez leczenia depresji, gdy czujesz, że jest źle - to moim zdaniem najgorszy możliwy pomysł. Oczywiście mogę mówić tylko o własnych doświadczeniach. Ale sama zwlekałam, bo wydawało mi się, że "dam radę", jestem silna itd. I przez to zwlekanie interferon sprawił, że nie miałam siły już na nic, poza płakaniem. Wychodzenie z tego stanu zajęło mi dużo więcej, niż gdyby w porę zareagowała. Z resztą już w którymś innym temacie na forum o tym pisałam. Dlatego naprawdę nie warto zwlekać, szkoda życia. A jeśli z jakichś powodów, mimo wszystko, nie chcesz podjąć leczenia depresji, to postaraj się wytłumaczyć to neurologowi i przekonać go do tego, żeby zmienił Ci leczenie. Z resztą - może to np. tylko czasowe obniżenie nastroju, wynikające np. z przemęczenia, może żadne leczenie antydepresyjne nie jest konieczne - dlatego warto też porozmawiać z dobrym psychiatrą lub psychologiem.

