(19-05-2018, 06:51)le Fer napisał(a): Więc może zastanówmy się nad tym, co sądzimy o dwóch wyżej podanych przykładach udanej terapii dietą, OK?
Może przede wszystkim zastanówmy się, jaka jest wiarygodność tych doniesień i jakie przesłanki medyczne potwierdzają, że choroba została "wyleczona". Bo ja tu żadnych nie widzę. No i rzecz jasna, dziwię się, że nie spotkałam się z opisem takich przypadków w literaturze fachowej.
(19-05-2018, 20:20)Miriam napisał(a):(19-05-2018, 06:51)le Fer napisał(a): Więc może zastanówmy się nad tym, co sądzimy o dwóch wyżej podanych przykładach udanej terapii dietą, OK?
Może przede wszystkim zastanówmy się, jaka jest wiarygodność tych doniesień i jakie przesłanki medyczne potwierdzają, że choroba została "wyleczona". Bo ja tu żadnych nie widzę. No i rzecz jasna, dziwię się, że nie spotkałam się z opisem takich przypadków w literaturze fachowej.
BTW. "Stan mojego zdrowia nie ulega pogorszeniu od 2002 roku, jest to coś co graniczy z cudem. Mój sukces zawdzięczam temu, że przez cały czas nie brałam żadnych leków". Spoko, ciekawe skąd ona to wie, że akurat niebraniu leków to zawdzięcza
Są tacy pacjenci chorujący na SM u których wystąpi jeden rzut i nigdy więcej choroba nie da o sobie znać, łagodne postaci. Równie dobrze, to może być kompletny przypadek. Ja w poczekalni spotkałam jedną Panią, która była w podobnej sytuacji. 14 lat temu jeden rzut i od tamtej pory cisza. Leczy się od początku interferonem. Na podstawie takich przesłanek, kierując się identyczną logiką, można by stwierdzić, że tą Panią skutecznie wyleczył interferon. No ale rzecz w tym, że nauka tak nie działa

