10-07-2018, 14:28
Ja już sama się czasem zastanawiam co to jest. Nie chce dorabiac historii i go usprawiedliwiać. W każdym razem coraz bardziej mnie to wkurza i irytuje. Dla mnie to nowa sytuacja - siedenie na zwolnieniu. I wiem, że do pracy nie wrócę. Chciałam, ale wiem, że to nierealne. 21 lat pracowałam, na zwolnienia właściwie nie chodziłam, głupia byłam, bo praca zawsze była na pierwszym miejscu. A teraz ja robię "tylko"śniadanie, obiad,ale co 2 dni to jest źle i tylko sprzątam i w czasie roku szkolnego uczę się z młodą. A w sumie to nie robię nic ważnego ;-) Nie powem, mam jakiś taki wewnętrzny żal, bo jak on był chory to bez gadania przychodziłam z pracy i robiłam wszystko sama. On teraz jak ma mi pomóc, coś zrobić to pod nosem się tyle nagada, że jakbym mogła, to sama bym to zrobiła. No ale nie mogę. Dobra, wyzalilam się. Ale chyba tego potrzebowałam.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

