12-07-2018, 19:06
(12-07-2018, 18:24)agica napisał(a): Witaj, fajnie że odważyłaś się to z siebie wyrzucić. Napiszę tylko jak ja podchodzę do choroby. Cieszę się że dzisiaj jest dobrze, nie myślę o dalekiej przyszłości, bo przecież nikt z nas nie jest w stanie jej przewidzieć więc po co martwić się czymś co się jeszcze nie wydarzyło i może nigdy nie wydarzy. Tracisz tylko na to czas i energię, zdecydowanie lepiej wykorzystać ją na cieszenie się teraźniejszością. Tylko liczy się tu i teraz. Jeśli zaczniemy iść myślami w przyszłość to przecież jutro możemy wpaść pod samochód i wszystko się skończy. Trzymaj się i głowa do góry. Pozdrowienia
Racja.
Ja jak się dowiedziałam o chorobie to nie dopuszczalam tego do siebie, że to prawda.. Zastanawiałam się dlaczego ja, co komu złego zrobiłam że mnie się to przytrafia.. Jestem młodsza od Twojego męża i pewnie od Ciebie też i rozumiem Cie jako kobieta, bo ja też się martwie i zastanawiam jak to będzie, czy zdecyduje się na dziecko, co będzie jeśli i ono zachoruje , czy wezmę ślub itd. Ale czy warto nad tym myśleć teraz? Myślę, że agica ma sporo racji, trzeva cieszyć się tym co jest teraz a co będzie potem to później będziemy się martwić. Tak SM to jest ciężka choroba z którą żyje się już do końca życia ale myślę, że niektóre choroby są jeszcze gorsze,nie ma sensu się nad tym głowic. Teraz są leki, rehabilitacja, ćwiczenia potrafią dużo zdziałać, tym bardziej że Wy jako młode małżeństwo jesteście młodzi, silni to dacie radę, najważniejsze żebyście byli w tym razem, tworzyli jeden team i mimo załamania podnieśli się, wsparcie jest mega ważne. Powodzenia dla Was, napisz coś więcej jak mąż się czuję, na jakim jest leku itd, pozdrawiam ciepło

