11-07-2016, 16:37
W badaniach, do których podaję link jak i przeprowadzone terapie w Katowicach nie wskazują, że po przeszczepie może być gorzej. Jedyne opcje, to albo choroba pozostaje bez zmian, albo następuje poprawa. Wiadomo, że nie od razu nastąpi poprawa, ale z czasem (np. po kilku tygodniach /miesiacacg) zauważysz ze jest lepiej. Ja sama już nie wiem, czy chemia, czy uwolnienie dużej ilości komórek macierzystych do krwi spowodowały u mnie mniejsze drżenie dłoni - może efekt placebo [emoji14]
Co do zabezpieczonego materiału, to pytałam czy ktoś obcy może skorzystać z moich komórek, to powiedziano,że nie. Są obciążone chorobą. Tak więc będą czekały na mnie. Mój znajomy miał już przeszczep i to on mi wspominał, że można do tego podejść jeszcze raz, jeśli znowu będzie nawrót. Ja o to nie pytałam w Katowicach, wyszłam z założenia, że robię raz, a dobrze
Wydaje mi się, że w Neuropozytywnych opisano tez przypadek kobiety, u której pierwszy prEszczep się nie powiódł i zrobiono jeszcze raz - sprawdzę to!
Reniu, myślę że warto byłoby pojechać do katowic i na miejscu porozmawiać - zapisuj sobie swoje pytania, wątpliwości. Na wszystkie Ci odpowiedzą. Generalnie ja może i bym jeszcze się wstrzymała kilka lat z ta decyzją, ale lęk przed niepełnosprawnością i tym jak ta choroba jest nieprzewidywalna u mnie wygrały. Chciałabym ukrecic tej chorobie łeb i mieć z głowy
Poza tym, bałam się, że za parę lat może ta metoda juz nie będzie refundowana przez NFZ, albo co gorsza lekarze na komisji kwalifikacyjnej odmowia terapii ze względu na mój stan zdrowia.
Ja tez jestem panikara i gdyby nie wsparcie mojej rodziny, to nie dałabym rady przez to przejść. W domu mam malutkie dziecko, niedawno skończyło rok i to dla tego dziecka najbardziej chcę być sprawną osobą. To jest dla mnie największa motywacja
Wysłane z mojego SM-A300FU przy użyciu Tapatalka
Co do zabezpieczonego materiału, to pytałam czy ktoś obcy może skorzystać z moich komórek, to powiedziano,że nie. Są obciążone chorobą. Tak więc będą czekały na mnie. Mój znajomy miał już przeszczep i to on mi wspominał, że można do tego podejść jeszcze raz, jeśli znowu będzie nawrót. Ja o to nie pytałam w Katowicach, wyszłam z założenia, że robię raz, a dobrze
Wydaje mi się, że w Neuropozytywnych opisano tez przypadek kobiety, u której pierwszy prEszczep się nie powiódł i zrobiono jeszcze raz - sprawdzę to! Reniu, myślę że warto byłoby pojechać do katowic i na miejscu porozmawiać - zapisuj sobie swoje pytania, wątpliwości. Na wszystkie Ci odpowiedzą. Generalnie ja może i bym jeszcze się wstrzymała kilka lat z ta decyzją, ale lęk przed niepełnosprawnością i tym jak ta choroba jest nieprzewidywalna u mnie wygrały. Chciałabym ukrecic tej chorobie łeb i mieć z głowy
Poza tym, bałam się, że za parę lat może ta metoda juz nie będzie refundowana przez NFZ, albo co gorsza lekarze na komisji kwalifikacyjnej odmowia terapii ze względu na mój stan zdrowia. Ja tez jestem panikara i gdyby nie wsparcie mojej rodziny, to nie dałabym rady przez to przejść. W domu mam malutkie dziecko, niedawno skończyło rok i to dla tego dziecka najbardziej chcę być sprawną osobą. To jest dla mnie największa motywacja

Wysłane z mojego SM-A300FU przy użyciu Tapatalka

