28-07-2018, 19:26
Tak się składa, że jestem biologiem, również ze stopniem naukowym, ale nie używam tego jako argumentu w dyskusji (bo widocznie nie muszę na tym budować swojego autorytetu i dobrego samopoczucia). Pozostaje mi mieć nadzieję, że swoim studentom podajesz wiedzę zgodną ze stanem wiedzy naukowej, bo tu niestety mijasz się z prawdą (i etyką) sugerując kobietom działanie wbrew przyjętym zaleceniom i na ich szkodę. Tak się składa również, gwoli sprostowania, że nie masz najwyraźniej pojęcia jaka jest moja sytuacja życiowa i jakie decyzje musiałam podjąć i czy te problemy mnie dotyczą czy nie, ale nie przeszkadza Ci zupełnie pouczać mnie protekcjonalnym tonem i odmawiać mi prawa do wypowiadania się merytorycznie tylko dlatego że „nie mam dzieci”. To jest równie przykre.

