Mam nadzieję, że najgorsze już za mną. Wróciłam w poniedziałek do pracy. Próbuję wychodzić do ludzi, choć czasem mi ciężko. Chodzę dalej do psychiatry, zaczęłam miesiąc temu terapię u psychologa. Oczywiście biorę tabletki antydepresyjne i będę je jeszcze długo brała. Ale jest lepiej. Jeszcze nie dobrze, ale lepiej. Nie biorę już silnych tabletek na sen, mam mniejsze problemy z bezennością. Ostatnie miesiące to była jakaś czarna dziura w moim życiu. Cieszę się, że widzę znów słońce w moim świecie.
Żałuję tylko tego, że tak późno zaczęłam szukać pomocy. Od kilku miesięcy czułam się coraz gorze, do psychiatry trafiłam dopiero wtedy, gdy nie mogłam spać, nie miałam siły wyjść z domu i wszystko nie miało sensu. Gdybym poszła wcześniej pewnie uniknęłaby tego, a może także długiego zwolnienia z pracy i ogromnej walki, którą teraz muszę staczać, żeby wyjść z depresji.
Żałuję tylko tego, że tak późno zaczęłam szukać pomocy. Od kilku miesięcy czułam się coraz gorze, do psychiatry trafiłam dopiero wtedy, gdy nie mogłam spać, nie miałam siły wyjść z domu i wszystko nie miało sensu. Gdybym poszła wcześniej pewnie uniknęłaby tego, a może także długiego zwolnienia z pracy i ogromnej walki, którą teraz muszę staczać, żeby wyjść z depresji.

