31-08-2018, 10:36
(28-08-2018, 13:51)shazza napisał(a): Rozważając swój przypadek twierdzę że nie.To życie w strachu niepewności i bólu.To ciągłe martwienie się o jutro i najbliższych.Trzeba dopasować swoje życie do wymogów SM.Statystyki mówią że 70% cierpi na depresję.Poza tym sa 7.5x większe skłonności samobójcze niż przeciętnie.Młodzi z RR mogą sobie pozwolić na beztroskie wstrzykiwanie sterydów ale gdy SM zmieni formę już nie będzie tak różowo.Utrata mobilności i samodzielności dla wszystkich jest traumatyczna.Szczególnie mężczyzn.Można się oczywiście cieszyć że nie ma się SLA ale z drugiej strony jest mnóstwo zdrowych którymi też do niedawna byliśmy....
A ja napiszę jeszcze raz to co już dziewczyny pisały. Z SM można normalnie żyć. I ja żyję normalnie. Mam męża i dzieci. Studiuję. I robię wszystko to co przed diagnozą. Mam stwierdzoną depresję ale sm nie ma z tym raczej nic wspólnego. A żadnych skłonności samobójczych nie mam i nigdy nie miałam. Jak to napisałeś jestem osobą młodą z RR i wstrzykuje sobie lek (nie sterydy!) trzy razy w tygodniu. Ale to że biorę leki nie oznacza że moje życie nie jest normalne. Ludzie mający cukrzycę też wstrzykują sobie lek. Czy nie mogą z tego powodu żyć normalnie? Ja mam 25 lat diagnozę sm od 4 i pół roku a pierwsze rzuty miałam najprawdopodobniej jakieś 12-13 lat temu. Mam pełno zmian w mózgu i w rdzeniu. Mam różne dolegliwości i zapewniam cię że nie jest to drętwienie małego palca. Każdy rezonans wykazuje nowe zmiany. I uwierz że z tym wszystkim można normalnie żyć tylko wystarczy chcieć i zamiast użalać się nad sobą i ciągle mówić jak to ja mam źle to po prostu nie przejmować się tym i dalej żyć.

