18-09-2018, 02:56
Okej, to tak:
- zmiany w rdzeniu są głównym znakiem Progresywnego SM, ale baaardzo często (ponad 80% przypadków) pojawiają się w postaci rzutowej (czynnikiem ryzyka PPMS jest wiek, 40+), więc tym się nie stresuj.
- Zmiany w rdzeniu powoduje bardzo, bardzo niewiele chorób (w przeciwieństwie do zmian w mózgu, gdzie możliwości jest multum). SM jest jedną, najczęstszą, z nich (rozumiem, że zmiany są w piersiowym, w lędźwiowym raczej nie ma opcji na jakiekolwiek zmiany demielinizacyjne, tam rdzeń kręgowy nie sięga);
- SM na prawdę nie kończy życia. Ja wiem, ja wiem, brzmi jak pieprzenie, ale tak na prawdę jest: w większości przypadków żyje się normalnie. (przynajmniej przez pierwszy etap choroby, natomiast jak będzie wyglądała medycyna za 10 - 15 lat, nikt nie wie. Np. kiedy ja zostałem zdiagnozowany (2011), nie było mowy o doustnych terapiach smowych. Teraz mamy trzy.).
Ps - trzy zmiany to na prawdę niewiele, jeżeli zdiagnozują cię z smem, to gratuluje neurologa.
- zmiany w rdzeniu są głównym znakiem Progresywnego SM, ale baaardzo często (ponad 80% przypadków) pojawiają się w postaci rzutowej (czynnikiem ryzyka PPMS jest wiek, 40+), więc tym się nie stresuj.
- Zmiany w rdzeniu powoduje bardzo, bardzo niewiele chorób (w przeciwieństwie do zmian w mózgu, gdzie możliwości jest multum). SM jest jedną, najczęstszą, z nich (rozumiem, że zmiany są w piersiowym, w lędźwiowym raczej nie ma opcji na jakiekolwiek zmiany demielinizacyjne, tam rdzeń kręgowy nie sięga);
- SM na prawdę nie kończy życia. Ja wiem, ja wiem, brzmi jak pieprzenie, ale tak na prawdę jest: w większości przypadków żyje się normalnie. (przynajmniej przez pierwszy etap choroby, natomiast jak będzie wyglądała medycyna za 10 - 15 lat, nikt nie wie. Np. kiedy ja zostałem zdiagnozowany (2011), nie było mowy o doustnych terapiach smowych. Teraz mamy trzy.).
Ps - trzy zmiany to na prawdę niewiele, jeżeli zdiagnozują cię z smem, to gratuluje neurologa.

