18-09-2018, 09:26
Wszystko racja, sm to nie koniec życia, po diagnozie płakałam przez dwa tygodnie, ale nic nie wiedziałam o chorobie, a lekarz który mnie diagnozował też wiele nie mówił. Teraz żyję normalnie, tylko łykam tabletki i bardziej dbam o siebie. Mam zmianę w rdzeniu, z niej miałam ostatni rzut, ale nikt nigdy nie mówił że sm jest progresywne przez tą zmianę, leki biorę od lipca zeszłego roku, i od tego czasu nic się nie dzieje, za wyjątkiem jakiś chwilowych pogorszeń. W mózgu też mam pełno zmian, ale w miejscach których nie używam. W szpitalu pewnie będziesz jeszcze miała mri z kontrastem i punkcję, weź sobie dobrą książkę dla zabicia czasu
i daj znać co słychać
i daj znać co słychać

