(04-08-2016, 00:27)Joanna napisał(a): Mufa nie wiem jak Tobie ale zanim Ja zostałam zdiagnozowana, to minął około rok i dla mnie to był najgorszy czas, diagnoza była w pewnym sensie ulga, ze wiem co mi jest i mogę z tym czymś w końcu walczyć.
U mnie poszło szybko z diagnozą, bo odkąd trafiłam do neurologa w Katowicach (LuxMed) to już mogłam się oswajać z myślą o SM, bo z takim podejrzeniem robili mi rezonans. Jak poszłam z wynikami i skierowała mnie do szpitala na dalszą diagnostykę to byłam w miarę spokojna (przecież to nie może mi się przytrafić, jestem mega sprawna -takie myśli krążyły mi po głowie. Piątek miał być dniem wypisu i gdy usłyszałam, że dalej czekamy to wtedy coś we mnie pękło i poryczałam się. Do wtorku zdążyłam sobie wszystko poukładać i było już znośnie. Wiadomo, że kilka razy w nocy puszczają się łezki, ale szybko odpędzam złe myśli i jest dobrze.
Zanim zaczęłam się diagnozować to byłam na 100% pewna, że przesadziłam z treningami i stąd ból

