04-08-2016, 23:15
Ja niby tez prawie od początku wiedziałam na co mogę chorować i w celu potwierdzenia lub wykluczenia byłam kierowana do szpitala. Wykluczyć się nie dało i przez około rok a w sumie po pół roku, już było wiadomo co mi jest ale diagnoza na piśmie była po roku. W międzyczasie różne badania na inne choroby i ta niepewość mnie dobijala. Dlatego u mnie diagnoza była w pewnym sensie ulga bo wiedziałam juz z czym walczę . Po jakimś czasie przyszła zlosc, że czemu mnie to spotkało i czasami też gdzies łezka poleci ale ogólnie staram się trzymać w garści i robić wszystko, żeby było dobrze i cieszyć się tym co mam bo są o wiele gorsze choroby na tym świecie.

