05-10-2018, 05:36
(04-10-2018, 23:26)Pluszak napisał(a): Pod koniec lipca moja siostra pochowała tragicznie zmarłego 20-letniego syna. Byliśmy z Nią przy kremacji... Mój chrześniak.. Nigdy nie zapomnę widoku młodego chłopaka,- już prawie mężczyzny, ubranego jak do ślubu...i Ona, która zamiast poprawiać mu muszkę przed ceremonią zaślubin, wyciera krew sączącą się z Jego ucha... Jest w tragicznym stanie psychicznym, zresztą fizycznym również ( 45kg wagi).W sierpniu postanawiamy z mężem że zrobimy Jej niespodziankę - Koniec września nad morzem śródziemnym .My,siostra z siostrzenicą oraz moją Mama ( również mocno przeżyła śmierć wnuka) ...pierwszy lot samolotem , przepiękne widoki,zwiedzanie, dobre jedzenie i oczywiście nasza opieka....pocieszenie.. Słyszycie ten chichot losu....
Nie porównuj takich sytuacji ze sobą. Śmierć a nieuleczana choroba to nie to samo. Poszukaj jak najlepszej opieki dl córki . Ty masz być dla niej wsparciem. Ty masz dać przykład ze SM to nie koniec swiata chocbys w środku miala kipiec ze złości i żalu. Z ta choroba mozna normalnie zyc pod warunkiem ze zadbacie cala rodzina o zdrowie psychiczne. Ja po diagnozie miałam depresje. Ale widze ze procz jakis tam czasem dziwnych objawow jest ok. Jest po prostu ok. Nie jest jak bylo ale jest ok. Wasza corka ma tylko i az 15 lat. Cale zycie przed nia. Szukajcie z mezem dobrego neurologa ktory zaproponuje najlepsze leczenie dla corki. Idz do psychologa jak trzeba wez meza i corke. Nie jedna rodzine rozbila choroba i problem z zaakceptowaniem jej. To jak corka poradzi sobie z diagnoza w duzej mierze zalezy tylko od Was. Placzaca mam nie pomaga powoduje poczucie winy. Wybacz szczerosc
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

