05-10-2018, 07:57
No tak życie niestety nie jest takie beztroskie, każdy w rodzinie na pewno ma przypadki jakiś strasznych chorób (często nieuleczalnych i śmiertelnych). u mnie bratanek od urodzenia nie chodzi (rozszczep kręgosłupa) i myślisz, że nasz świat się skończył? nie, po prostu tak się stało, robimy wszystko, żeby było normalnie każdy dzień jest dla nas wyjątkowy, jest najpogodniejszym dzieckiem na świecie. a pozostali? dwie ciocie, które zmarły na raka. kuzynka, która z nim ciągle walczy. i do tego ciocia od 20lat chora na sm.
serio czytałam ten post i straciłam chęć pójścia dzisiaj do pracy, na szczęście wzięłam się w garść i przeżywam swój kolejny wspaniały dzień. w kwietniu usłyszałam diagnozę i poczułam..........ulgę, bo moje rozpaczliwe szukanie pomocy się skończyło. teraz nareście jest stabilnie, dzięki leczeniu więc mogę podróżować i spełniać swoje marzenia.
Przemyśl proszę dalsze podejście do sm
serio czytałam ten post i straciłam chęć pójścia dzisiaj do pracy, na szczęście wzięłam się w garść i przeżywam swój kolejny wspaniały dzień. w kwietniu usłyszałam diagnozę i poczułam..........ulgę, bo moje rozpaczliwe szukanie pomocy się skończyło. teraz nareście jest stabilnie, dzięki leczeniu więc mogę podróżować i spełniać swoje marzenia.
Przemyśl proszę dalsze podejście do sm

