05-10-2018, 11:34
A moi rodzice zupełnie inaczej. Przed i po diagnozien tato robił mi taki mały "reset". Tłumaczył, że to jest inne SM niż to które było kilka lat temu, mówił o lekach. Dał mi czas na ŻAŁOBĘ ale póżniej mówił "Dobra Kasia popłakałaś już sobie a teraz czas wracać do normalnego życia". I to mi pomogło, z kazdym dniem było lepiej. A teraz coś zdrętwieje, zamrowi trudno, żyję dalej.

