12-10-2018, 18:51
(12-10-2018, 18:20)Elsie napisał(a):(10-10-2018, 19:29)Anka napisał(a):(10-10-2018, 19:21)Elsie napisał(a): HejJa przy Gilenyi zrobiłam przerwę 3 miesiące (dzidzia wyszła za drugim podejściem
), było za duże ryzyko wpływu tego leku na płód, potem noworodka. Niestety Gilenya to taki hardcore, że miałam podczas odstawienia dwa lekkie rzuty, ale lepiej, że dziecko urodziło się zdrowe, to najważniejsze
![]()
Potem walczyłam z Ministerstwem Zdrowia o powrót do leczenia (pisałam o tym w osobnym wątku) i takie tam, stare, nieprzyjemne dzieje... Skutecznie mnie wszystkie przejścia (również te w/w zdrowotne podczas odstawienia) zniechęciły do posiadania większej liczby dzieci, dużo mnie wszystko kosztowało... Cieszę się moim synkiem i z tego, co mamMuszę mieć siły dla niego
My też mamy jednego diabełka w domu. Mimo, że chęci mamy na drugiego łobuza lub księżniczkę to nie zdecydujemy się. O Matiego starałam się dwa lata. Przed diagnozą rok o kolejnego bobasa- nie wyszło. Potem diagnoza.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Czasami mnie zakłóje w serduchu, jak kolejna koleżanka stara się o drugie dziecko, lub jest w drugiej ciążyAle nie chcę więcej ryzykować, za długo choruję, od 2007, stan dobry, ale już mi przy jednym dziecku ciężko, bo macierzyństwo to nie bułka z masłem
A muszę zachować siły dla mego synka, więc z mojej strony jedno dziecko to nie do końca wygoda i egoizm
No i kolejna kwestia - nie chciałabym obarczać męża, który baaaaardzo mi pomaga, często wyręcza, zastępuje - kolejnymi obowiązkami, a nie daj Boże, również opieką nade mną, tfu!
Myślimy tak samo!
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Ja przy Gilenyi zrobiłam przerwę 3 miesiące (dzidzia wyszła za drugim podejściem
), było za duże ryzyko wpływu tego leku na płód, potem noworodka. Niestety Gilenya to taki hardcore, że miałam podczas odstawienia dwa lekkie rzuty, ale lepiej, że dziecko urodziło się zdrowe, to najważniejsze
No i kolejna kwestia - nie chciałabym obarczać męża, który baaaaardzo mi pomaga, często wyręcza, zastępuje - kolejnymi obowiązkami, a nie daj Boże, również opieką nade mną, tfu!