06-11-2018, 17:31
Ja napisze z tej drugiej strony. Nie wyobrazam sobie zostawic swojego chlopaka z powodu SM. Diagnoza nie jest jeszcze potwierdzona, ale dla mnie jest to pewne. Jezeli kiedykolwiek sie rozstaniemy, to nie bedzie to z powodu SM. Jestesmy ze soba 3 lata, planujemy wspolna przyslosc, razem wchodzilismy w okres doroslosci… Bardziej sie boje o to, ze np nie bedzie w stanie grac w swojego ukochanego kosza, albo bedzie czesciej smutny…
Ostatnio tez pojawiaja sie mysli, okej to nie jest dziedziczona choroba, ale czesto zdarzaja sie przypadki w jednej rodzinie, co z moja przyszla ciaza itd. Oczywiscie, ze kazdy ma obawy… Czy przyszly tata bedzie w stanie zajmowac sie dziecmi... Ale wierze w slowa WorkBorga, ze to nie jest jakis dramat. Przypadki sprzed kilkudziesieciu lat nie mozna porownywac z nowo zdiagnozowanymi, mam nadzieje, ze nowe lepsze leki wejda w zyciu w ciagu najblizszych lat i pomoga i Wam i Jemu.
Ostatnio tez pojawiaja sie mysli, okej to nie jest dziedziczona choroba, ale czesto zdarzaja sie przypadki w jednej rodzinie, co z moja przyszla ciaza itd. Oczywiscie, ze kazdy ma obawy… Czy przyszly tata bedzie w stanie zajmowac sie dziecmi... Ale wierze w slowa WorkBorga, ze to nie jest jakis dramat. Przypadki sprzed kilkudziesieciu lat nie mozna porownywac z nowo zdiagnozowanymi, mam nadzieje, ze nowe lepsze leki wejda w zyciu w ciagu najblizszych lat i pomoga i Wam i Jemu.

