23-04-2016, 08:39
U mnie akurat się to nie do końca potwierdza, miesiące poprzedzające diagnozę to było u mnie działanie na najwyższych obrotach przy minimalnej ilości snu (nie raz po 3 godziny na dobę). I wtedy, po tych trzech przespanych godzinach, miałam więcej energii niż w najgorszym okresie SM nawet po 10 godzinach.
U mnie zmęczenie zaczęło się jakiś rok po diagnozie, ale wyglądało (piszę w czasie przeszłym bo od jakiegoś czasu jest trochę lepiej) dokładnie tak, jak w tym artykule z linku. "Obezwładniające znużenie" - lepiej by, tego nie nazwała.
Ale, jak wszyscy powtarzają, stwardnienie rozsiane to choroba o tysiącu twarzy- u każdego przebiega inaczej. Może faktycznie takie niewyjaśnione zmęczenie powinno być dla lekarzy sygnałem alarmowym.
U mnie zmęczenie zaczęło się jakiś rok po diagnozie, ale wyglądało (piszę w czasie przeszłym bo od jakiegoś czasu jest trochę lepiej) dokładnie tak, jak w tym artykule z linku. "Obezwładniające znużenie" - lepiej by, tego nie nazwała.
Ale, jak wszyscy powtarzają, stwardnienie rozsiane to choroba o tysiącu twarzy- u każdego przebiega inaczej. Może faktycznie takie niewyjaśnione zmęczenie powinno być dla lekarzy sygnałem alarmowym.

