11-09-2016, 16:03
(09-09-2016, 20:26)belanna napisał(a): Witajcie bracia i siostry w SM-ie!![]()
Jestem jedną z Was. Na SM choruję od 2009 roku. Miałam wtedy 31 lat, od kilku lat byłam mężatką, kilka miesięcy wcześniej obroniłam doktorat, a za kilka miesięcy miałam zacząć nową pracę. Mogę więc powiedzieć, że choroba przyszła w takim momencie mojego życia, że nie zrujnowała mi wszystkiego, musiałam tylko dostosować swoje życie do choroby. Choroba, jak u każdego z nas, przebiegała także u mnie nietypowo. Jakoś tak zaraz po rozpoczęciu roku akademickiego zaczęłam brać Betaferon, znosiłam go bardzo źle, ale rzutu nie miałam aż do wiosny. Potem był ciężko: chyba z 10 rzutów w kolejnym roku, najpierw utrata słuchu, potem bardzo duże uszkodzenie wzroku, niedowład ręki, odstawienie Betaferonu i wreszcie przejście na Mitoksantron. To był strzał w dziesiątkę. Po 2 latach (Mitoksantronu nie można brać dłużej) przeszłam na Copaxone. Odkąd zaczęłam brać Mitoksantron nie miałam rzutu, tylko jakieś drobiazgi. Po tym "year of hell" zostały mi jednak pamiątki, przede wszystkim uszkodzenie wzroku. Funkcjonuję normalnie, ale nie widzę wyraźnie z dalszej odległości (np. prezentacji na konferencjach). Ale tak w ogóle normalnie pracuję, a moim największym zmartwieniem w tej chwili jest konieczność zrobienia habilitacji
.
Hej! To bardzo budująco, że nawet tak aktywną chorobę można zatrzymać. Twój przykład może być pomocny dla wielu osób, u których choroba też tak się rozhulała. Świetnie, że to opisałaś. Trzymam kciuki za habilitację.
Na pewno niedługo ją zrobisz.


, przebiegała także u mnie nietypowo. Jakoś tak zaraz po rozpoczęciu roku akademickiego zaczęłam brać Betaferon, znosiłam go bardzo źle, ale rzutu nie miałam aż do wiosny. Potem był ciężko: chyba z 10 rzutów w kolejnym roku, najpierw utrata słuchu, potem bardzo duże uszkodzenie wzroku, niedowład ręki, odstawienie Betaferonu i wreszcie przejście na Mitoksantron. To był strzał w dziesiątkę. Po 2 latach (Mitoksantronu nie można brać dłużej) przeszłam na Copaxone. Odkąd zaczęłam brać Mitoksantron nie miałam rzutu, tylko jakieś drobiazgi. Po tym "year of hell" zostały mi jednak pamiątki, przede wszystkim uszkodzenie wzroku. Funkcjonuję normalnie, ale nie widzę wyraźnie z dalszej odległości (np. prezentacji na konferencjach). Ale tak w ogóle normalnie pracuję, a moim największym zmartwieniem w tej chwili jest konieczność zrobienia habilitacji
.