A w porządku. W czwartek przed poludniem cięcie, wieczorem pionizacja. W piątek rzecz jasna czułam się kiepsko ;-) ale trzeba było wstać i opiekować się małym. Wyszlismy po tygodniu (standardowo żółtaczka, pół oddziału się "opalało"). W weekend już szalałam po domu ze "szmatą" bo w poniedziałek nawiedziła nas położna. Także nie moge narzekac !
|
przerwanie leczenia i zajście w ciąże
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

