(06-12-2018, 16:07)Gigi napisał(a): A w porządku. W czwartek przed poludniem cięcie, wieczorem pionizacja. W piątek rzecz jasna czułam się kiepsko ;-) ale trzeba było wstać i opiekować się małym. Wyszlismy po tygodniu (standardowo żółtaczka, pół oddziału się "opalało"). W weekend już szalałam po domu ze "szmatą" bo w poniedziałek nawiedziła nas położna. Także nie moge narzekac !
No widzisz
To zazdroszczę!! Ja mogę powiedzieć, że tak na prawdę to tak super idealnie normalnie to wszystko doszło do siebie po 6 miesiącach, mogę ćwiczyć brzuszki, podnosić ciężary, czyli to nie kwestia sm bo tak mi lekarka powiedziała na położniczym. No i wiek kochana... 40 lat
więc to może dlatego tak się zbierałam

