19-09-2016, 13:57
Witaj minik89
Oczywiście podpisuję się pod tym, co napisali inni: trzeba przeprowadzić do końca diagnostykę. Lekarz powinien skierować do szpitala na punkcję lędźwiową, a po punkcji trzeba leżeć co najmniej dobę, ale tydzień to tylko jak są jakieś problemy. Ja po punkcji wyszłam następnego dnia.
Ciekawe w Waszej sytuacji jest to, że Twój narzeczony nie miał żadnych niepokojących objawów. Z SM bywa co prawda i tak, ale myślę, że jest spore prawdopodobieństwo, że to inna choroba.
Nawet jeśli potwierdziłoby się SM, to z tym się żyje, i to często bardzo dobrze. Jest wiele gorszych chorób. Wielu z nas ma tylko objawy, które wkurzają, ale nie wykluczają normalnego życia. Postronne osoby zwykle nawet nie zauważają, że jesteśmy chorzy. A istnieje też tzw. SM nieme, które nie daje żadnych objawów.
Oczywiście podpisuję się pod tym, co napisali inni: trzeba przeprowadzić do końca diagnostykę. Lekarz powinien skierować do szpitala na punkcję lędźwiową, a po punkcji trzeba leżeć co najmniej dobę, ale tydzień to tylko jak są jakieś problemy. Ja po punkcji wyszłam następnego dnia.
Ciekawe w Waszej sytuacji jest to, że Twój narzeczony nie miał żadnych niepokojących objawów. Z SM bywa co prawda i tak, ale myślę, że jest spore prawdopodobieństwo, że to inna choroba.
Nawet jeśli potwierdziłoby się SM, to z tym się żyje, i to często bardzo dobrze. Jest wiele gorszych chorób. Wielu z nas ma tylko objawy, które wkurzają, ale nie wykluczają normalnego życia. Postronne osoby zwykle nawet nie zauważają, że jesteśmy chorzy. A istnieje też tzw. SM nieme, które nie daje żadnych objawów.

