22-01-2019, 21:42
(21-01-2019, 22:34)dan90 napisał(a): Narzeczona jest na zwolnieniu lekarskim i ciągle płacze. Czy korzystaliście z pomocy psychologa po diagnozie? Kupiłem w aptece ziołowe tabletki na uspokojenie. Raczej nie pomagają.
Po diagnozie płakałam przez dwa tygodnie. Pierwsze chwile mogą być trudne, na pewno potrzeba czasu, żeby "się ułożyło" w głowie - jednym potrzeba tego czasu mniej, innym więcej. Do mnie w tym pierwszym okresie wstrząsu nie docierały żadne racjonalne argumenty. Najbardziej mi pomagała obecność mojego męża, który powtarzał jak mantrę, że cokolwiek by się działo, to przejdziemy przez to razem. Bądź wyrozumiały, bądź z nią, ale nie przekonuj, że wszystko będzie dobrze, bo w to serio trudno uwierzyć po diagnozie. Jeżeli Magda dostała w szpitalu solumedrol to pewnie jeszcze dodatkowo nękają ją skutki uboczne sterydów.
Jeżeli to fatalne samopoczucie będzie się utrzymywać, to koniecznie psycholog. Z resztą psycholog nie zawadzi tak czy inaczej.
A Ty jak się trzymasz? Dla partnera/partnerki to też trudny czas, więc jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia to nie wahaj się i również skorzystaj z pomocy psychologa.
Co do wsparcia psychologa - miałam konsultację z psychologiem na oddziale, zaraz po tym jak się dowiedziałam o diagnozie. Trochę mi to pomogło wtedy doraźnie, ale i tak... te dwa tygodnie. Potem wydawało mi się, że się pozbierałam, aż półtora roku później wylądowałam u psychiatry ze stanami depresyjno-lękowymi i na psychoterapii. Chyba też musiałam dojrzeć do tego, żeby się z tym zmierzyć.

