12-10-2016, 20:23
Cześć Wszystkim!
Jestem świeżakiem na tym forum (kilkadziesiąt minut) i w świecie SMowców (diagnoza wczoraj, CIS w czerwcu).
Błądziłam po internecie i trafiłam na to forum, które wydaje się być skarbnicą wiedzy i przez to idealnym miejscem dla kogoś takiego, jak ja.
Moja historia zaczęła się od prawego oka i zapalenia nerwu. Prawie przestałam widzieć, naprawili mnie w kilka dni sterydami. Czasem mgiełka lubi wracać, ale ogólnie widzę dobrze
Neurolog stwierdziła CIS i kontrolne badanie w sierpniu. Na tym badaniu kolejna kontrola i brak większych działań, ze względu na świetny stan zdrowia poza tym. Kontrolny rezonans miałam mieć w grudniu... Ale we wrześniu zaczęły mnie łaskotać nerwy w lewej stopie, potem w łydce... Obie stopy zaczęły drętwieć, rezonans potwierdził zapalenie i voila - od wczoraj dołączyłam do grona SMowców
Mieszkam na Węgrzech, w Budapeszcie i tutaj też się będę leczyć. Dostałam listę dostępnych leków (Avonex, Betaferon, Copaxone, Rebif, Aubagio i Tecfidera) i teraz błądzę po internetach, by dojść do tego, który wybór byłby najlepszy dla mnie. Póki co skłaniam się ku Tecfiderze, bo nie znoszę igieł (wygodnicka się znalazła
)
Widziałam tu parę wątków, w których mówicie o wsparciu Partnerów i tego, jak bardzo to cenicie. A ja chciałam zapytać z innej strony - jak Wy wspieracie swoich Partnerów? Mój chłopak chyba ciężej przyjął diagnozę, niż ja. Mnie te wszystki prądy wzdłuż kręgosłupa, łaskotki w nerwach i inne sensacje trochę na to przygotowały, a dla niego to był szok. Wspiera mnie bardzo od pierwszego rzutu i jest moim aniołem stróżem, ale wczoraj nim trochę "tąpnęło"... Jakieś sympatyczne rady?
Jestem świeżakiem na tym forum (kilkadziesiąt minut) i w świecie SMowców (diagnoza wczoraj, CIS w czerwcu).
Błądziłam po internecie i trafiłam na to forum, które wydaje się być skarbnicą wiedzy i przez to idealnym miejscem dla kogoś takiego, jak ja.
Moja historia zaczęła się od prawego oka i zapalenia nerwu. Prawie przestałam widzieć, naprawili mnie w kilka dni sterydami. Czasem mgiełka lubi wracać, ale ogólnie widzę dobrze

Neurolog stwierdziła CIS i kontrolne badanie w sierpniu. Na tym badaniu kolejna kontrola i brak większych działań, ze względu na świetny stan zdrowia poza tym. Kontrolny rezonans miałam mieć w grudniu... Ale we wrześniu zaczęły mnie łaskotać nerwy w lewej stopie, potem w łydce... Obie stopy zaczęły drętwieć, rezonans potwierdził zapalenie i voila - od wczoraj dołączyłam do grona SMowców

Mieszkam na Węgrzech, w Budapeszcie i tutaj też się będę leczyć. Dostałam listę dostępnych leków (Avonex, Betaferon, Copaxone, Rebif, Aubagio i Tecfidera) i teraz błądzę po internetach, by dojść do tego, który wybór byłby najlepszy dla mnie. Póki co skłaniam się ku Tecfiderze, bo nie znoszę igieł (wygodnicka się znalazła
) Widziałam tu parę wątków, w których mówicie o wsparciu Partnerów i tego, jak bardzo to cenicie. A ja chciałam zapytać z innej strony - jak Wy wspieracie swoich Partnerów? Mój chłopak chyba ciężej przyjął diagnozę, niż ja. Mnie te wszystki prądy wzdłuż kręgosłupa, łaskotki w nerwach i inne sensacje trochę na to przygotowały, a dla niego to był szok. Wspiera mnie bardzo od pierwszego rzutu i jest moim aniołem stróżem, ale wczoraj nim trochę "tąpnęło"... Jakieś sympatyczne rady?
You are never too old to set a new goal or to dream a new dream...

