19-10-2016, 12:37
(19-10-2016, 09:30)Jacek napisał(a): Moment diagnozy to chyba najgorsza chwila. Później są lepsze i gorsze dni, ale jakoś to stwardnienie rozsiane daje się ogarnąć.Jak się czuje Twój narzeczony?
Fizycznie czuje się dobrze, ja maniakalnie przy każdej okazji pytam go czy na pewno wszystko okej. Mam nadzieje, że niedługo mi to przejdzie, bo chciałabym żebyśmy mimo wszystko żyli normalnie. Tak jak kiedyś przeczytałam na forum: nie żyć samą chorobą, traktować ją jako dodatek do życia ale nie stawiać jej na pierwszym planie. Psychicznie również nie jest źle, on z natury jest baaaaardzo optymistycznie nastawiony do życia, czasem aż mu tego zazdroszczę bo ja pod tym względem jestem życiową pesymistką, a on taki wesołek
Myślę, że muszę przejąć jego taktykę. Już tak staram się robić

