01-04-2019, 11:58
(27-03-2019, 13:55)Hanka napisał(a): Kontynuuje moja epopeje przeswiadczenia ze jestem chora i moje objawy sie zgadzajaBylam wlasnie u przemilej neurolog od SM w prywatnej klinice bo odchodze od zmyslow przez te objawy. Mila Pani po wysluchaniu moich zali, dolegliwosci i historii zycia, wziela sie za testy i pukanie mloteczkiem. Mowi ze nie - nie ma zadnych objawow SM. Bardzo spokojnie tlumaczyla jak dziala psychika i ile objawow samemu wywolujemy.. z racji mojego wypadku przez ktory rehabilituje sie od 2 lat, powiedzmy moje cialo i umysl potrzebuja pomocy psychologicznej
Mowi, ze w moim przypadku objawy sa psychosomatyczne lub jakies inne, nie od SM. Ale ze dla swietego spokoju mam isc na MRi chociaz uwaza, ze nic nie wyjdzie.
Naprawde nie pojmuje, jakim cudem mozna przechodzic tak tragiczne objawy bez podstawy diagnostycznej? Czyzby nasz umysl, stres i problemy natury egzystencjonalnej potrafily tak namieszac? Az mnie umowila do psychiatry na rozmowe
Może warto pójść na to MRI i dać sobie raz na zawsze spokój z tym SM?


Bylam wlasnie u przemilej neurolog od SM w prywatnej klinice bo odchodze od zmyslow przez te objawy. Mila Pani po wysluchaniu moich zali, dolegliwosci i historii zycia, wziela sie za testy i pukanie mloteczkiem. Mowi ze nie - nie ma zadnych objawow SM. Bardzo spokojnie tlumaczyla jak dziala psychika i ile objawow samemu wywolujemy.. z racji mojego wypadku przez ktory rehabilituje sie od 2 lat, powiedzmy moje cialo i umysl potrzebuja pomocy psychologicznej
Mowi, ze w moim przypadku objawy sa psychosomatyczne lub jakies inne, nie od SM. Ale ze dla swietego spokoju mam isc na MRi chociaz uwaza, ze nic nie wyjdzie. 