Jeśli wybór, o którym pisze fratalia, sprowadzałby się do opcji Tecfidera albo jakiś interferon, to myślę, że w ogóle nie byłoby się nad czym zastanawiać. We wszystkich kategoriach - skuteczność, skutki uboczne, forma podania, a nawet pewnie ryzyko - w cuglach wygrywa Tecfidera. Ja wiem, że niektóre osoby dobrze tolerują interferony, dzielnie znoszą skutki uboczne, a nawet uważają, że im pomagają, ale z moich obserwacji wynika, że są to raczej wyjątki niż reguła. Porównajcie sobie, ile jest nawet na naszym forum osób, które narzekają na interferony i tych, które narzekają na Tecfiderę, ile jest osób, które zapomniały o chorobie, biorąc interferony, a ile Tecfiderę. Oczywiście takie obserwacje nie są dowodem na nic, ale przecież istnieją twarde dane, które mówią o takiej sobie skuteczności interferonów i dużo dużo większej skuteczności Tecfidery.
Ja rozumiem, że można się zastanawiać, czy wybrać Tecfiderę czy Aubagio, czego zresztą dotyczył tytuł wątku. Ale nawet w takim wypadku stawiałabym na Tecfiderę, chociaż sama biorę Aubagio. Ja jednak choruję już 10 lat, choroba poczyniła już pewne zniszczenia, z wielu względów lekarze uznali, że w moim wypadku lepsze będzie Aubagio. Natomiast w przypadku osoby na samym początku choroby, jeszcze w dobrym stanie, chyba już zawsze w cywilizowanych ośrodkach wybiera się Tecfiderę. W czasach, kiedy zaczynałam przygodę z SM, jedynym lekiem w programie był Betaferon, więc go brałam, ale było to straszne. Teraz, kiedy są inne leki, wybór Tecfidera czy interferon to jest, jak dla mnie, trochę jak: czy dostać cukierka czy pałą w łeb.
Ja rozumiem, że można się zastanawiać, czy wybrać Tecfiderę czy Aubagio, czego zresztą dotyczył tytuł wątku. Ale nawet w takim wypadku stawiałabym na Tecfiderę, chociaż sama biorę Aubagio. Ja jednak choruję już 10 lat, choroba poczyniła już pewne zniszczenia, z wielu względów lekarze uznali, że w moim wypadku lepsze będzie Aubagio. Natomiast w przypadku osoby na samym początku choroby, jeszcze w dobrym stanie, chyba już zawsze w cywilizowanych ośrodkach wybiera się Tecfiderę. W czasach, kiedy zaczynałam przygodę z SM, jedynym lekiem w programie był Betaferon, więc go brałam, ale było to straszne. Teraz, kiedy są inne leki, wybór Tecfidera czy interferon to jest, jak dla mnie, trochę jak: czy dostać cukierka czy pałą w łeb.

