26-06-2019, 22:35
(26-06-2019, 19:41)Boja napisał(a): Jestem po wizycie u neurologa. Mam mieszane uczucia. Pani doktor niezwykle miła, serdeczna, rozmowna. Opisałam jej wszystko o wzroku o mrowieniach itp. Zdawała dużo pytań. Zdziwiło mnie gdy na temat wzroku mówiła że ją uczono że prawidłowe ciśnienie w oku to Max 16 gdy mi wszyscy okuliści mówili że do 21 jest ok choć od 19 przyjmuje się za podwyższone, które może świadczyć że coś się zaczyna dziać.(a byłam u 6 z czego 4 to dr nauk medycznych i profesor)Zrobiła odruchy i wyszły prawidłowe. Na Wit.d3 i b12 nie zwróciła większej uwagi. Powiedziałam że b12 nisko ale w normie tzn ja zwrocilam uwagę że dolna granica to 200 a ja mam tylko 285, ale dla niej w normie to w normie. Gdyby było poniżej 200 to można byłoby pomyśleć o suplementacji jak chcę to mogę brać profilaktycznie 1 tabletkę. Jeśli chodzi o Wit. d3 kazała suplementowac oczywiście, ale tylko 1 raz dziennie 1000 j. mPrzy moim wyniku 21,70 wydaje się to mało.Gdy mówiłam o skurczach mimo suplementacji magnezu ( a magnez mam blisko górnej normy 2,20 na 2,50) nadal kazała brać mimo że mówiłam że nie piję kawy więc raczej się nie wypłukuje jakoś mocno.Stwierdziła że to nie SM że nic na to nie wskazuje. Powiedziała to z przekonaniem.Mrowienie jej zdaniem są od furaginy przyjmowanej z powodu infekcji dróg moczowych przez 10 dni, 17 dni temu, objawy mogą podobno utrzymywać się nawet miesiąc. Nie widziała podstaw nawet do rezonansu. (który i tak zrobię). Ta lekarz ma tytuł dr nauk medycznych, słuchała z uwagą co mówię, ale nie wiem czy jej wierzyć. Nie mogę jej zarzucić braku zainteresowania czy lekcewazenia ale odniosłam wrażenie że nie wpasowałam się w schemat objawów więc odrzuciła tę opcję. Ta neurolog jest około 60 tki, może jej wiedza jest przestarzała, nieaktualna. Może bazuje na wiedzy sprzed kilku kilkunastu lat?Powinnam odetchnąć z ulgą bo lekarz powiedział że nic nie wskazuje na SM. Ale jakoś się nie uspokoiłam, bo wiem że niektórzy byli nawet u 5 specjalistów zanim otrzymali jednoznaczną diagnozę i często sami naprowadzali lekarzy na właściwy tok diagnostyki. Oczywiście chciałabym zaufać słowom lekarza i olać temat ale nie wiem czy nie powinnam drążyć dalej. Rezonans mam we wtorek. Stres i niepewność pozostaje.
Jakie były Wasze odczucia z wizyt u neurologów?
Ilu odwiedziliście w trakcie diagnostyki? Czy zanim zrobiliście rezonans który uwidocznil zmiany wskazujące sm, często słyszeliście że brak podstaw do rozpoznania i nic się nie dzieje?
Czy komuś z Was zdarzyło się, że lekarz przeprosił za błędną diagnozę lub przyznał, że niewłaściwie ocenił objawy? Dlaczego lekarze jeśli odruchy są prawidłowe nie drążą dalej tylko uznają że jest ok? Podobno można mieć prawidłowe odruchy w SM i nie jest to rzadkosc? dla lekarzy prawidłowe odruchy równa się brak SM, czy to poprostu tzw Stara szkoła i brak czasu/chęci na zgłębiania wiedzy czy poprostu źle oceniają prawidłowość odruchów czy faktycznie realnie przy SM nie ma opcji aby odruchy były prawidłowe bo nie i już? Dziwi mnie to bardzo. Będę wdzięczna za Wasze opinie, obserwacje podzielenie się wiedzą. Oby do rezonansu.
Powiem szczerze, że od kilku lat się jakoś dziwnie czasami czułem, ale nigdy to nie były jakieś dolegliwości neurologiczne. Dopiero jak mi zaczęła mrowić i drętwieć lewa ręka udałem się do lekarza jednego, drugiego, aż trafiłem na neuro, która od razu skierowała mnie na oddział neurologiczny w celu pełnej diagnostyki bo jak twierdziła może to być „1000 różnych chorób” i trzeba to szczegółowo sprawdzić. Na oddziale pierwszy raz usłyszałem słowo SM jeśli chodzi o mnie. Nigdy bym nie przypuszczał, ze to może być ta choroba po moich objawach. Wyszły doprawdy tylko dwie zmiany, jedna w mozgu, druga w rdzeniu, ale jednak już coś było. Pewnie gdybym mi ten objaw szybciej minął to dalej bym chodził nieświadomy tego co mi jest

