Zrobiłam rezonans, czekam jednak na opis. Opis najwcześniej jutro ale może się zdarzyć że dopiero we wtorek będzie. Kontrastu mi nie dali. Po zrobieniu odcinka szyjnego Pani zapytała czy jestem na czczo w razie gdyby chciano podać kontrast. Powiedziałam tak. Kreatyninę miałam 0,78 gdzie norma to od 0,50 do 1, 20 wg laboratorium. Ale głowę zrobiono również bez kontrastu. Po badaniu od Pani obsługującej pacjenta w trakcie badania, usłyszałam że nie było potrzeby podania, tak oceniła to lekarz radiolog. Dlaczego nie było potrzeby? Tego nikt nie wyjaśnił. Może ubytki widać dobrze i bez tego? Ale przecież po kontraście widać byłoby zmiany aktywne? A może za wysoką kreatynina? Rezonans trwał w sumie 40 minut. Leżąc bez ruchu zdrętwialy mi dłonie i stopy. Ale przeszło.Obejrzałam zdjęcia. Zmiany są. Te które widzę są w mózgu(Jasne plamki W jednym skupisku w chyba prawym płacie czołowym. Tych plamek jest chyba z 7, zależy jak liczyć) W obrazie t1 z tylu mam też czarną dziurkę (to podobno zbliznowacenie- wiedza z netu a jakże?) Zadzwoniłam do neurolog u której byłam na pierwszej wizycie, pocieszala mnie że ona raczej nie widzi symptomów sm, ale jak będę mieć opis to mogę do niej zadzwonić, bo idzie na urlop do 17 lipca. Chciałam żeby zerknęła na foto rezonansu bez opisu ale odpowiedziała, że radiolodzy lepiej się znają bo problem jest zlozony i opis jest niezbędny bo radiolodzy lepiej odczytują obraz. Miałam też kontrolną wizytę u okulisty (uznanego za b. dobrego w Białymstoku) . Nie mam zapalenia pozagalkowego ani innego, nerw wzrokowy w porządku. Wspomnialam mu o mojej diagnostyce neurologicznej. Chciał zobaczyć płytkę z rezonansu. Nie powiedział że jest czysty. Na moje pytania odpowiadał nie wiem, trudno powiedzieć, neurolog niech się wypowie. Po co chciał zobaczyć w takim razie???? (Pytanie retoryczne bo gdyby było ok to by powiedział nie panikuj dziewczyno nic nie widać złego). I tak wiem to okulista nie neurolog. Zasugerował potencjały wzrokowe.
Chyba osiwieję zaraz z tego oczekiwania.
A jakby tego mało było, dopadło mnie wczoraj dziwne uczucie osłabienia mięśni. Zupełna lekkość nóg jakby ich nie było i oczu też. Zrobiłam z 60 przysiadów(serie po 20 z przerwami, trochę poczułam mięśnie ale teraz rano nadal jakoś tak mi wiotko).
Jak tu nie ześwirować? Mój stan to emocjonalna huśtawka myśli. Najpierw że to 100 % SM naprzemian z nadzieją że to nic takiego i wszystko jest dobrze aż do skrajnego a co jeśli to coś gorszego np. SLA albo choroby których nazw nie umiem wymówic ale nie rokują dobrze a wręcz nie rokują wcale? Najbliżsi każą czekać, uspokoić się, powtarzają że nic narazie się nie dzieje. A ja czuję, że jest źle.
Chyba osiwieję zaraz z tego oczekiwania.
A jakby tego mało było, dopadło mnie wczoraj dziwne uczucie osłabienia mięśni. Zupełna lekkość nóg jakby ich nie było i oczu też. Zrobiłam z 60 przysiadów(serie po 20 z przerwami, trochę poczułam mięśnie ale teraz rano nadal jakoś tak mi wiotko).
Jak tu nie ześwirować? Mój stan to emocjonalna huśtawka myśli. Najpierw że to 100 % SM naprzemian z nadzieją że to nic takiego i wszystko jest dobrze aż do skrajnego a co jeśli to coś gorszego np. SLA albo choroby których nazw nie umiem wymówic ale nie rokują dobrze a wręcz nie rokują wcale? Najbliżsi każą czekać, uspokoić się, powtarzają że nic narazie się nie dzieje. A ja czuję, że jest źle.

