26-07-2019, 08:15
(25-07-2019, 22:27)asia_mys napisał(a): Wiem, że to żaden wstyd. U psychologa byłam po usłyszeniu diagnozy bo sama sobie nie poradziłam. Teraz chyba też będę musiałaBo naprawdę kiepskie ze mną życie ma moją rodzina jak mam takie wybuchy. Najgorsze, że wtedy nawet wzrok, uśmiech czy inna pierdoła jest tym zapalnikiem. I wtedy już nie ma odwrotu.
Później mi wstyd i strasznie głupio. W domu wszyscy mi mówią, abym coś z tym zrobiła bo to nie wpływa dobrze na SM. Ale....ja to wiem, znaczy moją głowa to wie. Tylko, że wtedy ja siebie nie kontroluję
I wybucham z taką siłą jak nigdy. Na pewno odwiedzę psychologa, albo psychiatrę bo dłużej nie dam rady. Bo takim wybuchu jestem dętka przez co najmniej pół dnia. I zauważyłam, że wtedy mam nasilenie objawów. Ale na bank to nie rzut (objawy te to drętwienie i mrowienie podeszw stóp). 13 sierpnia mam kontrolny rezonans i ....czekam jak dziecko na św Mikołaja. A może, przez to czekanie jestem taka podminowana??? Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odpowiedzi
ja tez jestem z natury strasznym nerwusem , a do tego wszystkimi pierdołami się przejmuję, za chwilę noga drętwa, a ręka gorąca.
dlatego cały czas noszę przy sobie tabletki w razie awarii, żeby jak najszybciej zareagować.
po moich przygodach najlepiej działa na mnie alprox, biorę pół w takich sytuacjach i za chwilę jest spokój.
najważniejsze robię wszystko żeby uniknąć rzutu, bo kiedyś już miałam na podłożu nerwowym.


Bo naprawdę kiepskie ze mną życie ma moją rodzina jak mam takie wybuchy. Najgorsze, że wtedy nawet wzrok, uśmiech czy inna pierdoła jest tym zapalnikiem. I wtedy już nie ma odwrotu. 