30-07-2019, 14:47
Zostawiłem swoją diagnozę lekarzom i skończyłem biorąc betaferon około 1.5 roku z pogarszającym się ciągle stanem. Byłem u lekarzy z Wrocławia, Sieradza i Łodzi i każdy jednomyślnie mówił że jest to STWARDNIENIE ROZSIANE i nie ma mowy o żadnej Boreliozie. Było to 6 lekarzy z doskonałymi opiniami, nazwiska mogę podać jeżeli ktoś bardzo chce, wśród nich był również profesor neurologi Pan S. Diagnozę postawił lekarz który z neurologią nie ma nic wspólnego a jest specjalistą immunologi i chorób zakaźnych. Udzielam się tylko w tematach w których ktoś ma wątpliwości. Nie wypisuje w każdym temacie na forum żebyście robili badania na borelioze, nie wypisuje do nikogo prywatnie, więc w czym Ty widzisz problem? Nawet nie wiesz ile osób zgłasza się codziennie pisząc do fundacji boreliozy bo miało źle postawioną diagnozę SM a w rzeczywistości mają borelioze i po prostu proszą o pomoc.
Choćby taka pewność że osoba biorąca immunosupresyjne leki stale się pogarsza a po antybiotykach wstaje z wózka na którym poruszała się 3 lata? Taka pewność może być czy to za mało? Albo że ma mniej zmian w mózgu i rdzeniu, badanie cytokin wskazuje na brak cytokin zapalnych albo minimalną ilość gdzie wcześniej przed leczeniem było poza skala. Takie wystarczy?
Wy też nie macie pewności że biorąc immunomodulujące leki będziecie chodzić za 10 lat czy nie zachorujecie na nowotwór.
Choćby taka pewność że osoba biorąca immunosupresyjne leki stale się pogarsza a po antybiotykach wstaje z wózka na którym poruszała się 3 lata? Taka pewność może być czy to za mało? Albo że ma mniej zmian w mózgu i rdzeniu, badanie cytokin wskazuje na brak cytokin zapalnych albo minimalną ilość gdzie wcześniej przed leczeniem było poza skala. Takie wystarczy?
Wy też nie macie pewności że biorąc immunomodulujące leki będziecie chodzić za 10 lat czy nie zachorujecie na nowotwór.
