Nie dziwię się reakcjom Heli. Niestety borelioza to kultowa wręcz choroba w różnych altmedowych kręgach, chociaż tam funkcjonuje w 99% przypadków jako "bolerioza"
Może to jakaś inna choroba
Tym niemniej boreliozie towarzyszy jakaś nadzwyczajna atmosfera spisku, wciąż tylko słychać o lekarzach, którzy się nie znają i drogich badaniach, które są miarodajne tylko jeśli robi się je prywatnie.
Tymczasem ILADS również jest drogą terapią z pogranicza altmedu. Nic dziwnego, że bardzo lansuje się teorię o myleniu SM z boreliozą, bo diagnoza "borelioza" bardziej niż "SM" daje ułudę wyleczenia, więc pacjenci desperaci chętniej sięgną po drogą terapię. A tymczasem radośnie wypełniamy kiesy wątpliwej maści medyków, którzy proponują drogą i wieloletnią terapię, która nie ma uznania w EBM (wiadomo, spiseg). Biznes się kręci, hajs się zgadza.
A po drugiej stronie barykady - wielkie pieniądze dla lekarzy, którzy prowadzą program lekowy? Śmiech na sali. Roczny ryczałt za pacjenta w programie lekowym i to tylko w przypadku gdy pacjent odbębni 12 wizyt - całe szałowe 1200 złotych. Żyć nie umierać. Już wiadomo za co Ci lekarze latają na te Seszele
Programy lekowe są jedną z najmniej opłacalnych dla szpitala działalności, do których szpitale dokładają.
I nie, nie chcę powiedzieć przez to, że lekarze nigdy się nie mylą. Jasne, pewnie się zdarzyło i nie raz, i nie dwa. Ale to nie powód żeby dać się uwieść "drogim badaniom na własną rękę".
Może to jakaś inna choroba
Tym niemniej boreliozie towarzyszy jakaś nadzwyczajna atmosfera spisku, wciąż tylko słychać o lekarzach, którzy się nie znają i drogich badaniach, które są miarodajne tylko jeśli robi się je prywatnie.Tymczasem ILADS również jest drogą terapią z pogranicza altmedu. Nic dziwnego, że bardzo lansuje się teorię o myleniu SM z boreliozą, bo diagnoza "borelioza" bardziej niż "SM" daje ułudę wyleczenia, więc pacjenci desperaci chętniej sięgną po drogą terapię. A tymczasem radośnie wypełniamy kiesy wątpliwej maści medyków, którzy proponują drogą i wieloletnią terapię, która nie ma uznania w EBM (wiadomo, spiseg). Biznes się kręci, hajs się zgadza.
A po drugiej stronie barykady - wielkie pieniądze dla lekarzy, którzy prowadzą program lekowy? Śmiech na sali. Roczny ryczałt za pacjenta w programie lekowym i to tylko w przypadku gdy pacjent odbębni 12 wizyt - całe szałowe 1200 złotych. Żyć nie umierać. Już wiadomo za co Ci lekarze latają na te Seszele
Programy lekowe są jedną z najmniej opłacalnych dla szpitala działalności, do których szpitale dokładają.I nie, nie chcę powiedzieć przez to, że lekarze nigdy się nie mylą. Jasne, pewnie się zdarzyło i nie raz, i nie dwa. Ale to nie powód żeby dać się uwieść "drogim badaniom na własną rękę".

