22-08-2019, 13:36
(22-08-2019, 13:33)asia_mys napisał(a):takie s*** powinno się nagrywać i do sądu(21-08-2019, 22:11)agica napisał(a):(21-08-2019, 21:39)nadziejka napisał(a): Cześć, dziękuję Wszystkim za słowa otuchy.Hej
Ten okropny stan juz na szczęście minął, moja lewa noga juz prawie odzyskuje swoją siłę, powiedziałabym, że jest już praktycznie normalna. Ulga niesamowita.
Jednak teraz stoję przed innym dylematem. Bo świadkami mojego czerwcowego rzutu byli ludzie z pracy, którzy interesowali się, starali sie pomoc. W najbliższy poniedziałek będę wracała do pracy i będę musiała jakoś zmierzyć się z ta sytuacja, powiedzieć szefowi... i tutaj pojawia się potworny problem, bo wiem, ze musze im o tym powiedzieć, jednak dla mnie to tak osobista sprawa, ze nie wiem, jak sobie z tym poradzić... pracuje W biurze, mam pracę, ze tak powiem na "ciśnieniu i targecie", więc nie wiem, z jaką reakcja sie spotkam. Jak Wy poradziliscie sobie w tej sytuacji?
Ps. 28.08 mam zaplanowaną pierwszą dawkę Tecfidery i na kilka dni znowu będę musiała być na zwolnieniu.
@Serenity1987 mnie zdiagnozowano w Instytucie Psychiatrii i Neurologii przy Sobieskiego, ale tam na program lekowy musiałabym czekać, aż do wiosny. Za radą ludzi z forum, zadzwoniłam najpierw do szpitala z miejsca zamieszkania, czyli wlasnie do Grodziska i szybko się udało załatwić
uważam że nie ma takiego obowiązku, żeby mówić szefowi, chyba że się mylę.
U mnie było tak, że będąc po diagnozie powiedziałam swoim koleżankom z pracy, a te powiedziały szefowej, ale to mnie akurat ucieszyło, bo oszczędziło mi wzruszenia przy tej rozmowie. W takiej sytuacji, akurat będzie okazja się przekonać kto jest jakim człowiekiem. Mam nadzieję, że szef podejdzie do tego empatycznie, najważniejsze że po diagnozie jesteśmy już jakby pod kontrolą lekarza, więc bardziej stabilni zawodowo. Przed diagnozą byłam po kilka miesięcy w roku na l4 w tym roku tydzień, a nie z powodu sm tylko wirusa
A to l4 tylko z powodu pierwszej dawki tec?
Witam. Ja przekonałam się boleśnie, kto jakim jest człowiekiem. Byłam już po diagnozie i we wrześniu miałam wejść do programu. Pracowałam 2 lata jako nauczyciel w przedszkolu u sióstr. Zmieniła się dyrekcja (po diagnozie nic nie mówiłam poprzedniej dyr bo jej nie ufałam) i powiedziałam, że choruję ale będę mieć leki i ogólnie jest ze mną OK. Ale stwierdziła, że nie może sobie pozwolić na zatrudnienie takiej osoby. I mi podziękowała. Podając mi swoje złote rady, które mnie dobiły. Oraz porównała osobę chorą na SM do osoby chorej na schizofrenię.Teraz wiem, że nie wolno nikomu ufać. NIKOMU. Ale nie wszyscy pracodawcy są tacy. Pozdrawiam ciepło

