06-12-2016, 15:54
Hej.
Decyzja czy mówić o SM w pracy jest trudna bo nie wiadomo czy nas nie zwolnią. Ja po powrocie z macierzyńskich niestety co chwilę byłam na zwolnieniach (zwylke zaostrzenia astmy) i tak często brałam antybiotyk i do roboty. Niestety miałam częsty kontakt z ludźmi (często z grypą lub innymi dodatkami). W taki to sposób dorobiłam się przewlekłej niwydolności nerek. Ale już w tym roku bardziej zadbałam o siebie i nic na siłę. Co do pracy to wszyscy wiedzieli, że ciągle coś mi jest i stwierdziłam, że wolę powiedzieć (przecież tego nie ukradłam). Gdybym nie mówiła o tym to za plecami miałabym z 10 różnych chorób a nie 4. W sumie z dyrką nie rozmawiałam osobiście ale zapewne i do niej dotarło. Na moje szczęście ona nie lubi zwalniać bo woli jak pracownik się zwolni a ja nie mam zamiaru tego robić, zwłaszcza że w tym roku trafiłam do arhiwum i mam spokojniej
Decyzja czy mówić o SM w pracy jest trudna bo nie wiadomo czy nas nie zwolnią. Ja po powrocie z macierzyńskich niestety co chwilę byłam na zwolnieniach (zwylke zaostrzenia astmy) i tak często brałam antybiotyk i do roboty. Niestety miałam częsty kontakt z ludźmi (często z grypą lub innymi dodatkami). W taki to sposób dorobiłam się przewlekłej niwydolności nerek. Ale już w tym roku bardziej zadbałam o siebie i nic na siłę. Co do pracy to wszyscy wiedzieli, że ciągle coś mi jest i stwierdziłam, że wolę powiedzieć (przecież tego nie ukradłam). Gdybym nie mówiła o tym to za plecami miałabym z 10 różnych chorób a nie 4. W sumie z dyrką nie rozmawiałam osobiście ale zapewne i do niej dotarło. Na moje szczęście ona nie lubi zwalniać bo woli jak pracownik się zwolni a ja nie mam zamiaru tego robić, zwłaszcza że w tym roku trafiłam do arhiwum i mam spokojniej

