08-12-2019, 17:22
Hejka właśnie wróciłam z kina. Byłam na "Jak poślubić milionera?". Pojechałam żeby się rozerwać i jak to ja mówię "odchamić się"
Wyszłam wkurzona i zdegustowana. Jest scena gdzie dziewczyny z kursu mają poderwać wdowca i idą na pogrzeb jego żony. Żona Pana wdowca zmarła bo chorował na SM. No porażka. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Super relaks sobie zafundowałam. Nie ma co. A się cieszyłam, że bilet kosztował 13 zł bo mam stopień umiarkowany. I to wreszcie mi się do czegoś przydało
A później.... niespodzianka
Pozdrawiam wszystkich
Wyszłam wkurzona i zdegustowana. Jest scena gdzie dziewczyny z kursu mają poderwać wdowca i idą na pogrzeb jego żony. Żona Pana wdowca zmarła bo chorował na SM. No porażka. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Super relaks sobie zafundowałam. Nie ma co. A się cieszyłam, że bilet kosztował 13 zł bo mam stopień umiarkowany. I to wreszcie mi się do czegoś przydało
A później.... niespodzianka
Pozdrawiam wszystkich

