Cześć wszystkim
Jestem Paulina,mam 32 lata.Choruję na sm od 7 lat.Zaczęło się oczopląsem i drętwieniem lewej nogi.Diagnoza była dla mnie szokiem.Byłam kilka miesięcy po ślubie z planami o podróżach w ciepłe kraje,o dzieciach i „normalnym” życiu.Wstyd się przyznać ale w chwili otrzymania diagnozy wiedziałam tylko tyle o tej chorobie,że kończy się na wózku inwalidzkim.
Dopiero od roku jestem w programie lekowym i leczę się Tecfiderą.To była decyzja moja i męża.Chcieliśmy powiększyć rodzinę ale długo się nie udawało.Teraz od 1,5 roku jestem mamą,nie podróżuję w ciepłe miejsca ale prowadzę w miarę normalne życie
Sm jest przy mnie codziennie i nie daje o sobie zapomnieć.Zaciskam zęby i idę dalej.Słyszałam opinie,że chorując na sm powinnam być ekspertem w tej dziedzinie.U mnie tak nie jest.Nie zagłębiam się,nie przykładam wagi do pamiętania o wszystkich rzutach czy dolegliwościach.Pozwala mi to utrzymać spokój wewnętrzny i harmonię.
Najcięższe w sm było i jest właśnie psychiczne ogarnięcie tej choroby.Co może być jutro lub za rok.Myśl,że nie będę się w stanie zająć synkiem lub,że ktoś z rodziny będzie musiał się mną zająć.Za dużo gdybania,rozmyślania i stres gotowy.
Chyba za bardzo się rozpisałam
Jestem Paulina,mam 32 lata.Choruję na sm od 7 lat.Zaczęło się oczopląsem i drętwieniem lewej nogi.Diagnoza była dla mnie szokiem.Byłam kilka miesięcy po ślubie z planami o podróżach w ciepłe kraje,o dzieciach i „normalnym” życiu.Wstyd się przyznać ale w chwili otrzymania diagnozy wiedziałam tylko tyle o tej chorobie,że kończy się na wózku inwalidzkim.
Dopiero od roku jestem w programie lekowym i leczę się Tecfiderą.To była decyzja moja i męża.Chcieliśmy powiększyć rodzinę ale długo się nie udawało.Teraz od 1,5 roku jestem mamą,nie podróżuję w ciepłe miejsca ale prowadzę w miarę normalne życie
Sm jest przy mnie codziennie i nie daje o sobie zapomnieć.Zaciskam zęby i idę dalej.Słyszałam opinie,że chorując na sm powinnam być ekspertem w tej dziedzinie.U mnie tak nie jest.Nie zagłębiam się,nie przykładam wagi do pamiętania o wszystkich rzutach czy dolegliwościach.Pozwala mi to utrzymać spokój wewnętrzny i harmonię.
Najcięższe w sm było i jest właśnie psychiczne ogarnięcie tej choroby.Co może być jutro lub za rok.Myśl,że nie będę się w stanie zająć synkiem lub,że ktoś z rodziny będzie musiał się mną zająć.Za dużo gdybania,rozmyślania i stres gotowy.
Chyba za bardzo się rozpisałam

