Im więcej czytam o Ocrevusie tym więcej mam wątpliwości co do niego a czytam bo mam nie niego przejść za 3-4 miesiące.
Są dość straszne opinie na jego temat na drugs.com :/
Muszę pogadać z neurologiem na ten temat.
Robiliście swój research czy poszliście z tym co wam Neuro powiedzieli? Bo mi Neuro na opowiadali a internet troszkę to inaczej przedstawia.
Może nie ma śmiertelnych przypadków jak z Tysabri (ale PML nadal jest wymienione jako ewentualność) ale za to "lekkie" skutki uboczne są dość rozległe i wygląda na to, że dużo pacjentów ich doświadcza i to całymi grupami a nie jeden skutek z listy tylko hurtem.
Do tego dużo ludzi zdaje się być ok po pierwszym czy drugim wlewie ale potem jest równia pochyła jeżeli chodzi o samopoczucie i często podobnie z samym MS też. Do tego raz na pół roku? Przy mojej aktywność SM to trochę słaba perspektywa. I jak wygląda zmiana tego leku na inny jak by nie działał? Trzeba czekać 6 miesięcy aż się zniweluje jego działanie w organizmie? I wtym czasie dajmy na to cierpieć albo mieć rzuty / symptomy? Wie ktoś jak to ma działać ze zmianą leku jak jest nie wypał?
Znacie jakiś ludzi którzy są na tym dłużej niż kilka miesięcy? Jakoś nie mam ochoty na bycie obiektem eksperymentów...
Pozdrawiam
Są dość straszne opinie na jego temat na drugs.com :/
Muszę pogadać z neurologiem na ten temat.
Robiliście swój research czy poszliście z tym co wam Neuro powiedzieli? Bo mi Neuro na opowiadali a internet troszkę to inaczej przedstawia.
Może nie ma śmiertelnych przypadków jak z Tysabri (ale PML nadal jest wymienione jako ewentualność) ale za to "lekkie" skutki uboczne są dość rozległe i wygląda na to, że dużo pacjentów ich doświadcza i to całymi grupami a nie jeden skutek z listy tylko hurtem.
Do tego dużo ludzi zdaje się być ok po pierwszym czy drugim wlewie ale potem jest równia pochyła jeżeli chodzi o samopoczucie i często podobnie z samym MS też. Do tego raz na pół roku? Przy mojej aktywność SM to trochę słaba perspektywa. I jak wygląda zmiana tego leku na inny jak by nie działał? Trzeba czekać 6 miesięcy aż się zniweluje jego działanie w organizmie? I wtym czasie dajmy na to cierpieć albo mieć rzuty / symptomy? Wie ktoś jak to ma działać ze zmianą leku jak jest nie wypał?
Znacie jakiś ludzi którzy są na tym dłużej niż kilka miesięcy? Jakoś nie mam ochoty na bycie obiektem eksperymentów...
Pozdrawiam

