Pod pachą termometrem rtęciowym. Sprawdzałem go u innych domowników i im pokazuje ok. Generalnie podwyższoną odczuwam od listopada, czuje osłabienie, ciepło. Takie objawy mam gdy temp. waha się między 37,2-37,6 czyli przez 98% czasu od listopada. Gdy dochodzi do 37,8-37,9 to dodatkowo zimne ręce i stopy przy czym nie dam sobie ręki uciąć, że zimna nie ma przy np. 37.4 bo nie latam co chwile z termometrem, dopiero wczoraj mierzyłem nawet co godzine.
Tylko jednego wieczora (bodajże w styczniu) poczułem się super, dużo energii, jasny umysł, posiedziałem sobie wtedy do 1 w nocy bo czułem się rześko. Pomyślałem sobie wtedy: kurde, chce się żyć, nie czułem zmęczenia, wziąłem z czystej ciekawości termometr, wyszło 36,6. Nie wiem skąd. Następnego dnia od rana znowu ~37,2 i lipne samopoczucie.
Brat mi mówi - zrób sobie test na borelioze. Ale Western Blot to znowu wydatek, a o Elisie szkoda gadać, bo z tego co ludzie piszą - zrobić Elisa to jak rzucić moneta.
Prędzej już bym był skłonny do postawienia na chorego zęba. Przypadkowo na początku listopada gdy robiłem dolną 5 to stomatolog powiedział po zrobieniu RTG, że w dolną 6 mam włożone jakieś dziadostwo przez innego stomatologa pare lat temu. Na dodatek jakoś krzywo i że jakby coś mnie zaczęło boleć to tam się może robić stan zapalny przy dole korzenia od tego. No ale nie boli, więc czy to to? Poza tym dentysta stwierdził, że wyjąć się tego nie da, w gre wchodzi tylko usunięcie zęba, no a wyrywać w ciemno zęba to mi się średnio usmiecha. Choć jako ciekawostke dodam, że właśnie pod tym zębem mam najbardziej powiększone te węzły.
Tylko jednego wieczora (bodajże w styczniu) poczułem się super, dużo energii, jasny umysł, posiedziałem sobie wtedy do 1 w nocy bo czułem się rześko. Pomyślałem sobie wtedy: kurde, chce się żyć, nie czułem zmęczenia, wziąłem z czystej ciekawości termometr, wyszło 36,6. Nie wiem skąd. Następnego dnia od rana znowu ~37,2 i lipne samopoczucie.
Brat mi mówi - zrób sobie test na borelioze. Ale Western Blot to znowu wydatek, a o Elisie szkoda gadać, bo z tego co ludzie piszą - zrobić Elisa to jak rzucić moneta.
Prędzej już bym był skłonny do postawienia na chorego zęba. Przypadkowo na początku listopada gdy robiłem dolną 5 to stomatolog powiedział po zrobieniu RTG, że w dolną 6 mam włożone jakieś dziadostwo przez innego stomatologa pare lat temu. Na dodatek jakoś krzywo i że jakby coś mnie zaczęło boleć to tam się może robić stan zapalny przy dole korzenia od tego. No ale nie boli, więc czy to to? Poza tym dentysta stwierdził, że wyjąć się tego nie da, w gre wchodzi tylko usunięcie zęba, no a wyrywać w ciemno zęba to mi się średnio usmiecha. Choć jako ciekawostke dodam, że właśnie pod tym zębem mam najbardziej powiększone te węzły.

