30-03-2020, 22:10
Dziękuję wszystkim za podzielelenie się swoimi doświadczeniami i słowami otuchy. Psychikę mam juz zrujnowaną a coraz gorszy stan nie pozwala mi normalnie funkcjonować nawet w domu wiec dziś udało mi się zasięgnąć opinii trzech lekarzy i tak :
1. Zadzwoniłam do gentyka który robił mi prenatalne i powiedział że największe ryzyko solu jest w 1 trymestrze. Teraz nie powinnam się tym zbytnio martwić jeśli jest taka konieczność.
2. Zadzwoniłam do neurologa od SM który leczy moja znajoma. Również powiedział że 5 mc ma mniejsze zagrożenie dla dziecka i że jeśli jest mi coraz gorzej to ogniska są aktywne, więc można solu rozważyć przy tak głębokich objawach ale oczywiście decyzja ost. jest moja .
3. Dziś kończyło mi się L4 więc miałam "wizytę "telefoniczna u gina , po wysłuchaniu tego co się ze mną dzieje od razu kazał jechać do szpitala na patologie ciazy aby wszystko zbadać i ewentualnie podać leki ,monitorujące bobasa.
Powiem Wam,że mętlik mam ogromny, słowa gentyka chyba są mi najbardziej wartościowe i chyba mimo tego zagrożenia wirusowego zdecyduje się i pojadę.
Co o tym myślicie ?
1. Zadzwoniłam do gentyka który robił mi prenatalne i powiedział że największe ryzyko solu jest w 1 trymestrze. Teraz nie powinnam się tym zbytnio martwić jeśli jest taka konieczność.
2. Zadzwoniłam do neurologa od SM który leczy moja znajoma. Również powiedział że 5 mc ma mniejsze zagrożenie dla dziecka i że jeśli jest mi coraz gorzej to ogniska są aktywne, więc można solu rozważyć przy tak głębokich objawach ale oczywiście decyzja ost. jest moja .
3. Dziś kończyło mi się L4 więc miałam "wizytę "telefoniczna u gina , po wysłuchaniu tego co się ze mną dzieje od razu kazał jechać do szpitala na patologie ciazy aby wszystko zbadać i ewentualnie podać leki ,monitorujące bobasa.
Powiem Wam,że mętlik mam ogromny, słowa gentyka chyba są mi najbardziej wartościowe i chyba mimo tego zagrożenia wirusowego zdecyduje się i pojadę.
Co o tym myślicie ?

