22-05-2020, 22:23
Koniec końców poszedłem w Copaxone. Na razie mam opakowanie na miesiąc ale już pierwsza dawka była ciekawa. Miałem pogadankę i szkolenie z panią pielęgniarką jak podawać lek tym automacikiem i nie ogarnąłem że trzeba go dłużej przytrzymać. W połowie wstrzyknięcia wyciągnąłem strzykawkę żeby jak się zorientuję, że to jeszcze nie koniec wbić drugi raz. Koniec końców miałem dwa wkłucia w jednym miejscu. Lek co prawda nie zdążył jeszcze w jakikolwiek zadziałać ale mój organizm tą całą akcją chyba się zbytnio zaaferował i prawie zemdlałem
Nigdy wcześniej nie miałem problemów z zastrzykami. Ciekawe jak będzie w kolejną dawką 
Poza tą akcją jednak nie było żadnych skutków ubocznych (tylko lekkie pieczenie w miejscu wkłucia) więc jeśli tak to będzie wygladać to jakoś przeżyję to kłucie się 3 razy w tygodniu
Co do mojej pani doktor to byłem miło zaskoczony. Przyszła do gabinetu po tym wszystkim i wypytała czy napewno się dobrze czuję i niczego nie potrzebuję. Nawet odprowadziła mnie do samochodu na wszelki wypadek i zadzwoniła pół godziny później żeby jeszcze raz się upewnić
Wysłane z mojego GM1900 przy użyciu Tapatalka
Nigdy wcześniej nie miałem problemów z zastrzykami. Ciekawe jak będzie w kolejną dawką 
Poza tą akcją jednak nie było żadnych skutków ubocznych (tylko lekkie pieczenie w miejscu wkłucia) więc jeśli tak to będzie wygladać to jakoś przeżyję to kłucie się 3 razy w tygodniu

Co do mojej pani doktor to byłem miło zaskoczony. Przyszła do gabinetu po tym wszystkim i wypytała czy napewno się dobrze czuję i niczego nie potrzebuję. Nawet odprowadziła mnie do samochodu na wszelki wypadek i zadzwoniła pół godziny później żeby jeszcze raz się upewnić

Wysłane z mojego GM1900 przy użyciu Tapatalka

