(26-05-2020, 20:14)belanna napisał(a): Dla mnie wstrzykiwanie ręczne było lepsze od automatu, bo mnie te zastrzyki z Copaxonu bolały, więc jak poczułam ból, to zwalniałam wstrzykiwanie albo przerywałam na chwilę. Nie dziwię się Paulinie. A bulwy to standard przy Copaxonie.Dokładnie tak, jak robię sama robię to bardzo pomału, boje się podawać przez autowstrzykiwacz, bo jak mi pokazała pielęgniarka jak to szybko się wstrzykuje to chyba bym z bólu padła. Normalnie boli jak wolno podaje a co mówić w takim przyspieszonym tempie? Chociaż te „boczki” będę musiała próbować autowstrzykiwaczem albo męża przeszkole żeby mi robił
a powiedzcie mi proszę czy wkładacie całkowicie ta igle w skore czy cis igły odstaje przy podawaniu leku?
(26-05-2020, 07:46)e-smka napisał(a): Paulina - ja się bałam robić wstrzykiwaczem, a co dopiero ręcznieDzięki wielkieChyba bym zemdlała
Jesteś odważna!
Może w boczki rób wstrzykiwaczem a gdzie indziej ręcznie...?
Też się bardzo przejmowałam tymi zastrzykami, też robiłam pon-śr-pt i jak zbliżał się wieczór tego dnia to już byłam cała nerwowa. Najlepiej było jak zastrzyki robił mi mój facet, ale niestety przeważnie bywał w delegacji, wiec musiałam sobie radzić sama.
Ćwicz i się nie martw, dojdziesz do wprawy
mam nadzieje, ze w końcu nabiorę wprawy ??


Chyba bym zemdlała